środa, 19 kwietnia 2017

The Red Sandy Beach (Gozo) / Plaża Czerwonego Piasku (Gozo)


The Red Sandy Beach (Gozo)

It is the one of most popular beaches in Malta (as country), located in the north part of Gozo. You can get there taking a bus from Victoria Bus Station. It can be very crowded in summer, as this is the meeting point of the locals and tourist. I like it at the evening, when the most people went home and the sun is bathing in the sea.

The sand on this beach is really red (golden-reddish sand), so the name perfectly matches with the place (Maltese name is Ramla il-Ħamra). You can find there a beach restaurant, a bar, ice-cream seller and farmers selling grocery. The restaurant is serving not only food and drinks, but also selling toys or newspapers.

 
Once I was there together with my Mum we had a nice chat with the female owner of the business by drinking coffee. She was admiring my engagement ring and, she told me a story how she met her husband and I told her how I met mine. This kind of stories connect people!
On the beach is a small chapel, another proof for devoutness of Maltese and Gozitan people. You are never alone, you are always under protection of God, in every place, even on the beach.
On the small mountain over the beach, you can find a famous Calypso Cave about which I wrote in one of the post, describing new TOP 120 of Malta & Gozo. Bad news is: the cave is closed for tourists, so you can only take a look of it from above. Near the steps to the Cave is a small shop owned by old woman, who is making ORIGINAL Maltese jumpers and other nice things. The prices are very, very good and I bought there already twice and I am really satisfied with good quality and uniqueness of this products! So if you are thinking, you can buy ‘the same jumper’ somewhere else for better price…please do not buy anything, anywhere. Because there is ALWAYS someone, WHO has price lower up to 1 EUR! Bargain! Sale!!! J
Anyway a visit on Ramla Bay and the Red Sandy Beach is a MUST, even if it’s not any secret place, but well-known tourist attraction.
 
 
Plaża Czerwonego Piasku (Gozo)
Miejsce, które chciałabym dziś krótko opisać to nie tajemnicza, nieznazna przez masy atrakcja, wręcz przeciwnie, to tutaj w sezonie spotykają się tłumy turystów i tłumy spragnionych morza Maltańczyków. Mimo to każdy, kto spędza urlop na Gozo powinien je choćby raz odwiedzić. Mowa tutaj o Ramla il-Ħamra , czyli Plaży Czerwonego Piasku, jak brzmi jej nazwa w wolnym tłumaczeniu. Nazwa opisuje w tym przypadku rzeczywistość, ponieważ kolor piasku jest rzeczywiście rudawy, co widać na zdjęciach. Jeśli więc komuś marzy się znana z piosenki złota plaża, to tutaj definitywnie jej nie znajdzie. Warto jednak odwiedzić to miejsce dla jego nietypowego uroku, który tworzy między innymi usytułowana na samym środku plaży kapliczka. Dla mnie stanowi ona kolejny dowód, że Maltańczycy lubią powierzać się opiece Boga, nieważne w domu, w pracy, czy w czasie opalania i kąpieli w morzu. Moją ulubiona porą na tej plaży jest zdecydowanie wieczór, kiedy słońce kryjąc się za horyzontem, zanurza się w morzu.
 
Obok plaży znajduje się otwarta w sezonie retauracyjka polowa, bar oraz budka z lodami. W restauracyjce można kupić również róznego rodzaju zabawki ora zgazety, papierosy itp. Często można tutaj także spotkać rolników, sprzedajacych swoje plony z samochodów, ceny są czesto konkurencyjne, a towar świeży. Kiedy pewnego razu piłam tam z Mamą kawę, zagadnęła mnie właścicielka lokalu. Podziwiała mój pierścionek zaręcznyowy i przy okazji opowiedziała mi, jak spotkała swojego męża, a ja jej krótko , jak poznałam swojego. Tego typu historie naprawdę łączą ludzi!
 
Warto także wdrapać się na wzieniesie ponad plażą, dzięki niemu mamy bowiem nie tylko wspaniały widok na okolicę, ale i możemy przy okazji zajrzeć do słynnej Jaskini Kalipso, o której szerzej pisałam przy okazji 10 TOP miejsc na Malcie i Gozo. Niestety, jeśli marzy wam się wizyta w podziemnych labiryncie słynnej uwodzicielki, będzie rozczarowani, ponieważ pieczara jest zamknieta dla turystów. Można tylko zerknąć lekko do jej wnętrza przez niewielką szparę w skale. Podobno ten kompleks jaskiń ciągnie się podziemią az do samego morza! Chciałabym to kiedyś sprawdzić na własnej skórze. Obok schodów, prowadzących do jaskini, jest mały sklepik, prowadzony przez starsza panią. Można tutaj kupić pocztówki, 101 pamiątek z Malty oraz wykonane przez nią ręcznie, piekne, unikalne swetry! Obkupiłam się tam już dwukrotnie i ceny są naprawde konkurencyjne. Jeśli Wam się wydaje, że gdzies znajdziecie taniej, to lepiej nigdzie nic nie kupujcie, bo przecież GDZIEŚ jest napewno KTOŚ, kto ma o 1 EUR taniej!!!!Okazja!!J
 
 
Do plaży regularnie kursują autobusy z Victorii, warto także popatrzyć w miejscu zamieszkania, czy nie jedzie stamtąd bezpośredni autobus do tego malowniczego, otoczonego wzniesieniami, miejsca. Polecam wszytkim nawet krótką wizytę na tej niecodziennej plaży.
 
 

poniedziałek, 13 marca 2017

Lost places-villa in Sliema /Zapomniane miejsca-willa w Sliemie





Lost places-villa in Sliema

Times of Malta is informing today about an invasion of rats, some as large as cats or small dogs in Sliema due to demolition of a villa in the city centre, if I can call it so. This object is located near the promenade and shopping centre, as well as many hotels and restaurant. Already two years ago it was dedicated to be demolish, what shocked me, as the building is very beautiful villa, I suppose from the end of XIX th century or beginning of XX th century. Unfortunately, it was already closed at that time, so I could not take any good pictures of that, have only few photos were taken from the street. I have not founded any detailed information about this building, but knowing the history of Sliema – once a very popular location for summer villas of rich people of Malta- this object would fit to this category. This is really a pity, that it will be vanished from the map of Sliema, but this is not the first and not the last one.

The temporal problems with big, fat rats is not only connected to the topic of leaving the villa during all these years to decay –it means giving rats a new home there- but also with lastly described littering problem of Malta. As the newspaper is writing, because the locators are leaving their litter outside and it is not being cleaned up immediately, but after some, longer time, the rats had enough to feed!

Now the neighbourhood is terrified about the rat invasion, to be honest, I’m glad not being there right now, as I really do not need to have this awful fear of this disgusting animals!



Zapomniane miejsca-willa w Sliemie
 
 
Dzisiejszy numer Times of Malta donosi o inwazji szczurów wielkości kotów lub małych psów w centrum Sliemy. Chodzi i miejsce niedaleko promenady, naprzeciwko wielu sklepów, oddalone kilka kroków od licznych hoteli i jedną ulicę od promu do Valletty. Miałam przyjemność mieszkać kiedyś dokładnie w tej okolicy przez dłuższy czas. Już dwa lata temu w oczy rzuciła mi się tabliczka, głosząca że zabytkowa willa stojąca w tym miejscu, ma być wyburzona. Nie zaprzeczę, że ten fakt nie tylko mnie zmartwił, ale i zezłościł, ponieważ ten piekny budynek, naprawdę nie zasłużył na taki los. Pewnie postawią na jego miejsce kolejny sklep z nikomu niepotrzebnymi, tandentymi ubraniami lub jakiś fast food. Nie znalazłam niestety wiele o tym budynku, ale znając historię Sliemy, przypuszczam, że owa willa to pozostałość po modzie na budowanie domów letnich, właśnie tutaj na wybrzeżu przez bogatych Maltańczyków ze stolicy. Niestety, już przed dwoma laty, nie dało się wejść na posesję i tym samym obfotografować jej piękna architektonicznego. Udało mi się tylko zrobić kilka zdjeć zza siatki, z ulicy, które tutaj prezentuję.
Wracając do inwazji wielkich, tłustych szczurów, ma ona związek nie tylko z faktem, że obiekt został skazany na zagładę i opuszczony przez dziesięciolecia, ale także z niedawno opisywanym problemem ze śmieciami na Malcie. W gazecie napisano, że stojące na zewnątrz odpady, niewywożone czasem przez dłuższy czas, to przecież zaproszenie dla gryzoni. Mogły się nażreć do syta, hojnie wyrzucanymi przez mieszkańców resztkami! Będąc szczerą, cieszę się że nie ma mnie teraz w Sliemie i nie muszę  doświadczać tej okropnej inwazji na własnej skórze.

środa, 8 marca 2017

Azure Window gone forever/Lazurowe Okno zniknęło na zawsze



Azure Window gone forever

I’m shocked. This year’s had the International Women’s Day very bad surprise for all of us. Just this morning the famous AZURE WINDOW in Gozo, Dwejra, collapsed at about 9.40 am. It means it is gone forever! I called my Mother and my Husband immediately and they both thought IT’S A BAD JOKE. Since years it was forbidden to go ON the rocks which were forming the Window due to safety reasons (human life) and also because of danger that the rock will be damaged by this walks. I was visiting Dwejra about 4 times, but I always saw some people climbing on it and taking stupid pictures. As far as I remember last year the authorities of Gozo introduce some high penalties for going on the Azure Window, but it has not stopped the people doing it.
 Now it’s finished, the Azure Window has been taken by the sea, by storm. It’s really a pity for all who wanted to visit this magic place, but the nature is just unpredictable and a human cannot stop it or navigate it as he wishes. Sorry to say, but in my humble opinion the humans had a part in this disaster. They could not stop it, but maybe if somebody would stop the thousands of tourist STORMING on the rock every year, it might not be damaged now, but last few more years…? RIP Azure Window.
 
 
Lazurowe Okno zniknęło na zawsze
Jestem w szoku. Tegoroczny Dzień kobiet przyniósł ze sobą okropną niespodziankę. Oto dziś rano, około godziny 9:40 słynne Auzrowe okno na Gozo, Dwejra, zostało zmiecione przez silne fale i przestało istnieć, rozpadło się na drobne kawałki. Czytając ta informację nie mogłam w to uwierzyć! Zadzwoniłam od razu do Męża i Mamy, którzy myśleli...że sobie z nich żartuję. Niestety, nieuniknione stało się faktem. Od wielu, wielu lat było zabronione wdrapywać się na skały tworzace AW, mimo to wielu turystów te zakazy kompletnie ignorowało. Z tego, co pamiętam w zeszłym roku władze Gozo wprowadziły nawet wysokie kary, jednak nie odstraszyło to zbyt wielu. Byłam w Dwejrze kilkakrotnie, jeśli dobrze pamiętam 4 krotnie i za każdym razem widziałam jak ludzie biegną na skały, mijając wielką czerwoną tablicę z zakazem. Dziś, w wyniku silnego sztormu u wubrzeży Malty i Gozo, natura zabrała nam Lazurowe Okno. Człowiek nie mógł tego w żaden sposób powstrzymać, ale moim zdaniem wędrówki po skałach przyczyniły się do osłabienia tej naturalnej konstrukcji. A może gdyby ktoś zatrzymał te masy szturmujące AW wiele lat temu, moglibyśmy się nim cieszyć przez kolejne kilka lat...? RIP Azure Window.
 
and the people ON IT!!! I ludzie tam na górze!!




 

wtorek, 28 lutego 2017

PETITION FOR PRESERVATION OF SORBIAN LANGUAGE/ PETYCJA W SPRAWIE OCHRONY J. SERBOŁUŻYCKIEGO


Drodzy Czytelnicy Bloga i Zakochani w Malcie,

 Dziś chciałabym Was poprosić o wsparcie dla Serbów Łużyckich, najmniejszego narodu słowianskiego, który żyje w Niemczech jako uznana mniejszość narodowa. Wiąże się to teoretycznie ze spacjalnymi prawami, mającymi chronić ich jezyk oraz kulturę, ale dziś, właśnie dziś to prawo jest w niebezpieczeństwie. Minister Edukacji w Landzie Brandenburgia chce narzucić minimalną liczbę dzieci, jaka ma być potrzeba do prowadzenia lekcji w jeęyku łużyckim! Na małych wioskach, osiągnięcie tej liczby jest niewykonalne! Dflatego apelujemy do niego, że ta ustawa nie może zostac zaakceptowana. Dlaczego Was o to proszę? Poniewaz od wielu lat mam bliskie przyjaźnie z Serbami Łużyckimi, wielu z tych ludzi jest dla mnie jak druga rodzina. Bardzo Was prosze, pomóźcie im zachowac ich język i kultrę, podpiszcie petycję!

Z góry dziekuję wszystkim, ktrórzy zdecydowali się podpisać petycję po poniższym linkiem!

Tina


 

 

 

Dear Malta Lovers,

 Today I would like to ask you for your support by a petition from the link below.

It’s about the smallest Slavic nation- The Sorbs of Lusatia-living in Germany as accredited minority.

But their rights are endangered! The minister of education of Brandenburg would like to change the law and settle minimum amount of children, which will be needed to have a lesson in Sorbian language. In small villages this is not possible. The parents are broken-hearted.

The language is a part of their national identity, if their children won’t learn it now, it will disappear soon! And with the language of course the other culture elements! Please help us to support them, SIGN THE PETITION. Why I’m asking you for it? As I know many of Sorbs since years and they are for me like my second family. I want to support them in this dark times!

Thank you all for signing the petition!   
Tina

https://www.change.org/p/minister-baaske-witaj-muss-bleiben-wir-eltern-k%C3%A4mpfen-den-sorbisch-unterricht-unserer-kinder?recruiter=685908932&utm_source=share_petition&utm_medium=email&utm_campaign=share_email_responsive

sobota, 25 lutego 2017

Small companions of big journeys/ Mali towarzysze wielkich podróży

 
Janek- hero of this post in Świeradów (PL), Janek-bohater tego posta w hali spacerowej w Świeradowie.


 Small companions of big journeys

Very good friend of mine- Ania, who I know since 12 yeas(!) inspired me to write this short, jocular post. She sent me yesterday a picture of her cat- Janek- who was travelling with her and hers friend. This picture made my thinkfull. I also do have some companions, which are always with me. Doesn't matter where I'am going, I take them with me. Here some pictures, mostly from Malta, but also from my last destination, Serbia. Do you also have this kind of "small friends", who come along with you? Post a comment!

Mali towarzysze wielkich podróży

do napisania tego posta zainspirowała mnie moja dobra przyjaciółka - Ania- którą znam już 12 lat(!).
Przesłała mi wczoraj zdjęcie swojego kotka - Janka- podróżnika bez granic. Towarzyszył on jej w jej wycieczce do Świeradowa i zgodnie z jej relacją był bardzo grzeczny. To zmusiło mnie do namysłu. Przecież ja też mam takich małych towarzyszy moich wypraw, którzy są co prawda "naturą nieożywioną", ale mimo wszystko bez nich nigdzie się nie ruszam. Czy wy także macie takie maskotki czy może zwierzęta, które zawsze zabieracie ze sobą? Dodajcie komentarz!

And here my HEROS:) A tu moi bohaterowie :)
Azure Window, Gozo

Xlendi, Gozo
So hot, that I cannot stand it anymore.... Il-Melieha, Malta Tak ciepło, że nie mogę tego znieść...Il-Melieha, Malta
Xlendi, Gozo
Craft village and an free advertisment for DESY :) Gozo, Wioska wytwórców i darmowa reklama dla DESY, Gozo
View of/ Widok na  Novi Beograd, Serbia
Belgrad, Serbia
Belgrad, Serbia botanical garden/ogród botaniczny w Belgradzie
With my Mum , z moja Mamą :) Citadela Gozo
Citadela, Gozo
Rabat, Gozo...beer ist good(piwo jest super!) :)

Sliema, Malta
 

piątek, 24 lutego 2017

Maltese Island and garbage-difficult topic / Malta i śmieci- trudny temat



Maltese Island and garbage-difficult topic

Lastly in the Club of Polish Women Abroad we had a topic connected with garbage. Since longer time I was going to prepare a short information about it, but somehow I wasn’t ready to show you this, maybe unknown, face of Maltese Islands. During my last stay in Malta, high season, I noticed in some tourists’ destination, that the plastic bags with garbage all possible kinds (so not separated from each other like for instance in Germany) were lying on the streets, near already full containers. It took really long time, before they were picked up. I was thinking about the reason for that and I thought, maybe this is just too much work for cleaning services due to large number of visitors on Maltese Islands. But then I visited Malta out of season and Valetta was flooded by garbage bags on every street corner! I search in Internet and there is an article in The Times of Malta, complaining about observed by me situation of late pick up of garbage bags.

A view of garbage STILL LIFE, in the background Ramla Bay(Gozo)

 The author wrote:

During the time the garbage is left unattended in the streets, alley cats make a real mess of the bags. Furthermore, liquid often leaks out of the bags. The result is that the streets stink and are full of food waste(…)
 
The other point is already mentioned garbage segregation. In Germany people are fanatics of segregation and I have the impression for many of citizens the book about garbage (yes, Germans have it, actualized every year, delivered for free to your house and apartment) became kind of ecological bible. On the one side, this is of course perfect, as we only have one word, on the other side, fanatic is not good at all, in no life area.


Coming back to Malta, I do know that instructing about segregation are available for instance in internet for a city or area. The example, as on one of the pictures in this post.  But does it really work? We say in Germany, that ‘paper is patient’, what about the people? Maybe I’m wrong, but I have the impression that most of Maltese have really low ecological awareness. Everywhere on Malta and Gozo, I saw so-called wild waste dump. Even near the most beautiful beach of Maltese Island, Ramla Bay on Gozo some old furniture have been ‘disposed’. I do not believe that any tourist from Europe took his old TV or a couch with him, only to throw it away in Malta. Or maybe you know anyone travelling with his old carpet, table or armchair? Anyone who wanted to send his garbage to EVER-EVER-LASTING-HOLIDAY on sunny Maltese Island? If yes, please write a comment.
What more can I say, I hope the Maltese people will pay more attention to their natural environment. The worst scenario is having very soon 3 island full of rubbish, instead full of live, flowers and sun.
 
Malta i śmieci- trudny temat
Już od dawna chciałam poruszyć ten temat na blogu, ale przyznam szczerze, że troche się go obawiałam. Ponieważ w zeszłym tygodniu miałyśmy z dziewczynami z Klubu Polki na Obczyźnie dyskusję dotyczącej tej materii, zdecydowałam się napisać krótkiego posta. Chodzi mianowicie o Maltę, a kwestię sortowania odpadów i w ogóle szeroko pojętej ekologii. Wielokrotnie odwiedzałam Maltę, to w sezonie, to poza nim. W sezonie niejednokrotnie widziałam worki wypełnione wszystkimi możlowymi rodzajami śmieci, a więc nieposegregowanymi odpadami, które leżały obok mocno przepełnionych już kontenerów. Możecie sobie wyobrazić ten zapach (also lepiej smród), rozkładających się na słońcu odpadów. Wieczorami nie dąło się często przejśc obok kontenerów, bo odór zabijał każde żywe stworzenie. Był to oczywiscie raj dla licznego stada dzikich kotów, zmaieszkujacych wyspy. Pomyślałam sobie wtedy, że przez dużą ilośc turystów, służby miejskie po prostu nie nadążają z wywozem. Taka była moja pierwsza myśl. Jednak poza sezonem, przykładowo w Vallettcie, zaobserwowałam worki na rogach ulic, które stały tam kilka dobrych dni, zanim zostały zabrane przez śmieciarkę. Ten fakt kazał mi ponownie przemyśleć temat i oto znalazłam artukuł z The Times of Malta, opisujący dokładnie ten problem. Link do niego podaję w angielskiej wersji artykułu, zainteresowanych zgłebieniem tematu, odsyłam do orginalnego raportu.



Inna kwestia to segregacja odpadów. W Internecie można znaleźć wiele instrukcji dla maltańskich miast i regionów, co gdzie wyrzucić. Jak mówimy w Niemczech‚ papier jest cierpliwy‘, w teorii wszystko wygląda pięknie, ale co z praktyką? Nie chce i nie zamierzam tu nikogo oceniać. Mieszkam w kraju, w którym książeczka o odpadach, drukowana co roku na nowo i dostarczana za darmo do każdego gospodarstwa domowego, jest często ważniejsza od Biblii, a fanatyzm czy wręcz ekologiczny terroryzm powoli staje się chorobą cywilizacyjną. Z jednej strony rozumiem troskę o ekologię w Niemczech, z drugiej nie akceptuję grzebania w cudzych śmieciach, dosłownie i w przenośni( moja była sąsiadka, lat 22, sprawdzała pojemniki w okolicy i pisała liściki z groźbami do tych, co źle segregowali, w tym miejscu serdecznie ją pozdrawiam, hahahah). Wracajac jednak do Malty...segregacja to jedno, a dzikie wysypiska to osobny temat.

widok z góry na Ramla Bay( Gozo)...który turysta tu wyrzucił swoje stare meble ?
Niestety, jeśli przyjrzymy się czy to Malcie, czy to Gozo, co krok można znaleźć jakies odpady wyrzucone na pole, na skały, w krzaki. Odkryłam wiele takich miejsc, kilka pokazuję na zdjęciach. Zaznaczam, że są to dzikie wysypiska utworzone nie przez turystów, lecz przez miejscowych...no chyba, że ktoś potrafi mi udowodnić, że jakiś osobnik wiózł ze sobą stere meble, bądź telewizor z kineskopem, tylko po to, aby wyrzucić je akurat na Malcie. Kroś zna taki przypadek, gdyie jakiś Polak, Niemiec, bądź Włoch wysłał swoje odpady na wieczne wakacje na słoneczną Maltę ? Czekam na komentarze.

 
 
Mogę tylko mieć nadzieję, że świadomosc ekologiczna Maltańczyków oraz turystów, którzy często dolewają oliwy do ognia, wzrośnie na tyle, że ‚moja Malta‘ nie zamieni się w wysypisko śmieci za kilka lat.
 

piątek, 3 lutego 2017

Visit in the capitol of Gozo-Rabat/ Wizyta w stolicy Gozo- Rabacie

Visit in the capitol of Gozo-Rabat
Ir-Rabat Għawdex this is the name under which the locals know the capitol of Gozo. Official name of this city since 1887 is although Victoria-given by British government on the occasion of Queen Victoria's Golden Jubilee. Maltese name is: Il-Belt Victoria, many people say just Rabat. I use this short name too, but always precising that I mean Rabat on Gozo (as near Mdina on Malta you have also the city of Rabat). This is the official capitol of Calypso Island with population of about 7.000 people, which is not really impressing. But if you think about the small island area, you will understand that this is actually the biggest city on Gozo.
 
Personally I like Victoria at the late afternoon, when the market is closed and the city is quite, peacefull and empty. Maybe as I live in a very big city and I’m just sick and tired from all this voices. But don’t get me wrong, Rabat is not a ‘silent city’. During the whole day this small city is busting with life, is crowded, people are selling and buying, trinking coffee, discussing 1001 topic in many cafeterias outside! But still is very cosy and if you stay there for longer time, you ‘know’ the sellers, kelners and even the police officers.
Victorias park/Park miejski
 
Many stores are located on the main road of Victoria, but the side streets are offering also bright choice of products from traditional gozitan cheese, through cigarets (cheaper than on the Airport), magnets, postcards, clothes and antiques.
The most known place in Rabat is the famous Citadel- a fortification which can be seen from almost every part of Gozo. It has been restaurated last year and I visited it shortly after that as one of ‘for free visitors’, but this is a separate topic, which I will surelly describe soon.  At this place, I can only mention that the role of Citadel in Gozitan history is very huge. Imagine that untill 1637, the Gozitan population was required by law to spend their nights within the Citadel for their own safety. In later, more peaceful times, this restriction was lifted and people settled below its walls, creating the prosperous town of Rabat, now known as Victoria. Why? Due to attacks of enemies, this wanted to take control over the Maltese Islands.
In Rabat is also a central bus station. From here you can take a bus to all Gozitan villages and cities.
As every capitol, also Rabat has a park, which is very nice place to rest after long, warm shopping day or wait for the bus, as this is not far away from the bus station. The only disadvantage is lack of toilet in the park. The only one (this is important facility!) can be find on the other side of bus station, over the way to school.
View of the bus station/ Dworzec autobusowy
I would recommend a visit in Victoria for one full day. Surely I will describe also other interesting features in the capitol of Gozo during next few months.
 
Wizyta w stolicy Gozo- Rabacie
Ir-Rabat Għawdex  - tą nazwą Maltańczycy i Gozitańczycy często określają stolicę Gozo. Jednakże oficjalna nazwa brzmi od 1887 roku Victoria. To imię nadał jej  brytyjski rząd przy okazji złotego jubileuszu królowej Victorii.  Oficjalna nazwa w języku maltańskim to Il-Belt Victoria, większość ludzi używa jednak skrótu Rabat. Trochę to wszystko skomplikowane, ale jak już kiedyś pisałam, na Malcie nic nie nazywa się tak, jak nam się wydaje, więc warto przyswoić sobie lokalne nazewnictwo. To największe miasto na Gozo z liczbą mieszkańców szacowaną na niewiele ponad 7.000, zaiste ma swój niepowtarzalny urok.
Moja ulubiona pora dnia w Rabacie to późne popołudnie, kiedy handlarze i kupujący opuścili już targ, mieszkańcy wrócili z pracy do domu, wobec czego nie ma korka na głównej ulicy, a wiele dzieci już śpi. Miasto wieczorami jest ciche, spokojne i przyjemnie senne. Nie uświadczymy tutaj imprez do białego rana, choć wiem z pewnego źródła, że Victoria posiada dwa kluby nocne. Nie myślcie jednak, że stolica Gozo to miasto puste i ciche, wręcz przeciwnie! Od wczesnych godzin rannych panuje tutaj harmider. Otwiera się targ, dzieci biegną do szkoły, ich rodzice do pracy. Do późnego popołudnia rządzi tutaj chaos! Do tego dochodzą turyści, błąkający się po ulicach z mapką w ręku, autobusy hop in, hop of oraz głośno dyskutujący stali bywalcy najróżniejszych kawiarni. Osobiście tak desperacko szukam ciszy, ponieważ na co dzień mieszkam w milionowym molochu, którego szczurzy pośpiech i cuchnący spalinami oddech, bardzo daje mi się we znaki. Dlatego uwielbiam siedzieć sobie przed kawiarnią, naprzeciwko targu, kiedy powoli się ściemnia i popijać moją zasłużoną lampkę winą, oczywiście lokalnego!
 
Inside of Citadela/W środku Cytadeli

Większość ludzi zna Gozo głównie z jego słynnej Cytadeli, która dawała przez wieki schronienie przed wrogimi napadami. Aż do 1637 roku istniał prawny nakaz dla wszystkich mieszkańców wyspy, do spędzania nocy w murach Cytadeli.  Historia tej fortyfikacji to temat na osobny post . Jako zachętę do dalszego śledzenia moich wpisów dodam, że zeszłym roku, po długiej renowacji, otwarto w końcu nową, pięknie odrestaurowaną Cytadelę. Miałam nawet okazję być jednym z gości, którzy mogli zwiedzić ją całkowicie za darmo!

 
Innymi atrakcjami Rabatu są stare kościoły oraz park w samym centrum. Można tam pospacerować, czy nawet poczekać na autobus, gdyż znajduje się niedaleko głównego dworca, z którego można pojechać do każdej wioski i miasta Gozo. Tutaj, na marginesie moich rozważań, dodam jedynie, że w parku nie ma toalety publicznej. Wszystkim zainteresowanym odwiedzinami w tym przecież także bardzo ważnym miejscu na mapie każdego miasta i miasteczka, zdradzę że znajduje się ono po drugiej stornie dworca, naprzeciwko szkoły. Jak już kiedyś wspominałam wszystkie toalety publiczne na Malcie są bezpłatne.
Citadela view from outside/Cytadela widok z zewnątrz
Polecam całodniowe odwiedziny w stolicy Gozo na zakupy, na zwiedzanie zabytków, na filiżankę kawy, na słodkie nic nierobienie. Na pewno w kolejnych postach opiszę dokładniej interesujące miejsca w Rabacie, aby jeszcze bardziej wam go przybliżyć.

 
 

piątek, 27 stycznia 2017

In the village of olive trees/W wiosce drzew oliwkowych



 
In the village of olive trees

We were not planning to visit this small village, not at all. Actually my Mother and I wanted to go to Ramla Bay on this hot day. We were sitting since already 30 minutes on the bus station in Rabat and were distasted due to high temperatures. As we lost our hope to reach the Ramla Bay, we hoped into the bus going to Żebbuġ, a village with a population of nearly 2.000 people, including Marsalforn. In a bus were only 4 people; we, one woman staring on the map of Malta and the bus driver himself. This was quite weird on the one side, but also great on the other side. Why great? Because we both were sick and tired of noise, crowded streets and cities and just looking for peace and quiet. Żebbuġ seems to be perfect place for not being disturbed, my Mother said, she would even take under consideration buying a small apartment or a farm house here. I totally agree with her!
View of Citadella in Gozo's capitol from Żebbug

The name of the village means "olive trees", a crop for which the village used to be noted. Now there are only few, which remain. The areas around Żebbuġ have been inhabited for millennia. There are Bronze Age remains. It is also considered to be the highest village in Gozo above sea level. Indeed from the hills of Żebbuġ you can see the whole island, this is amazing! These days the village is known of lacework and local cheese of Gozo made out of sheep’s milk.

Interesting is the monumental, for such a small village, church dedicated to the Assumption of Mary (Maltese: Santa Marija), established on 28 April 1688 by bishop Davide Cocco Palmieri. The village's parish church is the oldest one in Gozo, apart from St George's basilica (1678) and the cathedral (1714) in Victoria.

I would not recommend Żebbuġ to anyone looking for special attractions, but this is a perfect place to fell and ‘hear the quiet, to admire the landscape, to talk with locals at small shop, as we unfortunately have not founded any open cafeteria. Personally I felt in love with this small village ‘far away’ from crowded capitol of Gozo. I founded my personal end of the world, where I could definitely spend more time, just relaxing and not being disturbed by anyone.
 
W wiosce drzew oliwkowych
Trafiłam do tego miejsca zupełnie przypadkiem. Siedziałyśmy w strasznym upale razem z Mamą na dworcu autobusowym w Rabacie i chciałysmy pojechać nad morze, do Ramla Bay. Autobus jednak spóźniał się już pół godziny, my zaś miałyśmy dość zapachu spalin i chciałyśmy po prostu w ciszy i spokoju spędzić to popołudnie. Kiedy więc podjechał autobus do Żebbuġ, postanowiłyśmy dać szansę tej małej wiosce, a może po prostu za wszelką cenę chciałyśmy się wyrwać z zatłoczonej stolicy Gozo?
Droga wiodła na północ, za oknem przesuwały się jedynie pola uprawne. Przy wjeździe na wzgórza, na których położona jest wioska, autobus rytmicznie sie trząsł. Oprócz nas i jednej pani, wpatrzonej w mapę Malty, nikt nie podróżował w tym kierunku. Było to z jednej stony niepokojące, zaś z drugiej gwarantowało, że wioska nie jest przepełniona turystami.  Przeczucie nas nie zawiodło. Wioska była prawie pusta, dzięki czemu mogłyśmy niejako celebrować ciszę, której tak nam przez ostatnie dni brakowało. Piękne widoki oraz mili ludzie, których spotkałyśmy przy małym, miejscowym sklepiku wywarły na nas bardzo dobre wrażenie. Moja Mama pokusiła się nawet o stwierdzenie, że Żebbuġ, którego nazwa oznacza dosłownie drzewa oliwkowe, byłby idelanym miejscem do kupna małego mieszkania, bądź niewielkiego domu. Musiałam się z nią zgodzić, ponieważ zagłebiając się w informacje o wiosce, dowiedziałam się, że nie zagląda tu zbut wielu turystów, zaś niewielka liczba mieszkańców, szacowana obecnie na ok.2.000 tys. osób razem z mieszkańcami nieodległego Marsalforn, gwarantuje ciszę i leniwe, wypełnione słońcem popołudnia bez zgiełku wielkiego miasta. Wszytko to, czego żadna z nas nie miała na co dzień.
View from Żebbug to Marsalforn, widok z Żebuggu na Marsalforn

W czasie wykopalisk archeologicznych znaleziono w wiosce dowody na to, że pierwsze ludzkie siedlisko istniało tu już w epoce brązu. Nazwa miasta pochodzi od plantacji drzew oliwkowych, które kiedyś tutaj rosły. Dziś nie pozostało ich zbyt wiele. Co ciekawe, wokół właśnie tej wioski uprawiano również bawełnę, z której kobiety wytwarzały piękne i znane na cąłej Malcie, i nie tylko, koce. Dziś rolnicy przestawili się na winorośl i produkcję wina. Mówi się nawet, że każde gospodarstwo domowe w Żebbuġ produkuje własne wino. Wytwarza się tutaj także znany ser z Gozo, z owczego mleka. Wiele osób uprawia również cebulę, pomidory i ziemniaki.

Przyjmuje się, że Żebbuġ jest najwyżej położoną wioską na Gozo n.p.m. Jak już wspomniałam roztacza się niej widok na całą Wyspę Kalipso. W dole, stosunkowo niedaleko od Oliwkowej Wioski, na dole, nad samym morzem, znajduje się Marsalforn, znana miejscowość wypoczynkowa na Gozo. W XVII wieku planowano zbudować tam wielką fortyfikację obronną, która miałaby zastąpić, nienowoczesną Cytadelę w Rabacie. Niestety z braku środków finansowych nie doszło to do skutku. Później, w XVIII wieku zbudowano tam pewne fortyfikacje obronne, nie przetrwały jednak w całości do naszych czasów. Z tego co mi wiadomo,  można dziś zobaczyć tylko jakieś pozostałości z tamtych czasów, jak armaty.

 

Na uwagę w wiosce zasługuje również monumentalny, jak na taką małą wieś,  kościół św. Marii, malt. Santa Marija. Mówi się, że mieszkańcy Żebbuġ są bardzo religijni, potwierdza to istnienie w wiosce wielu stowarzyszeń religijnych.
Niestety, mimo godzinnych poszukiwań, nie znalazłyśmy z Mamą żadnej otwartej kawiarni, tylko niewielki sklepik, w którym mogłyśmy kupić wodę. Moje wrażenie co do tego miejsca jest następujące: życie płynie tu powoli, z dala od turystycznych atrakcji Gozo. Ludzie się nie spieszą, żyją sobie spokojnie, w zgodzie z rytmem natury. Nie jest to więc miejsce dla poszukujących wrażeń i atrakcji turystów, bo zwyczajnie będą się tutaj nudzić. Fajnym pomysłem jest jednak wędrówka do Żebbuġ, a stamtąd przykładowo do Marsalforn, czy też na północny zachód, w kierunku wioski Xewkija, o której niedawno wspominałam.
Ja byłam z tej spontanicznej wyprawy bardzo zadowolona, bo odkryłam mój własny, mały koniec świata.