czwartek, 25 maja 2017

Whre to spend holiday?If not Malta ...then...Turkey! / Gdzie spędzić wakacje?Jeśli nie Malta to...Turcja!



Some of you may be really surprised looking at the picture above. Take it easy...it's not Malta.
This is Turkey:) Why? Because I would like to recommend you today not only a journey to Malta or Gozo, but also to Turkey.  If you are looking for great holiday with reliable partner check Agata's travel agency under given below link. This is a person living there since many years, who knows the culture and the best tourist and non tourist attractions. She will show you Turkey from a local perspective. Are you asking yourself if I got money for this promotion? Not at all. Agata is my friend from Club of Polish Women Abroad. I'm sure, you can rely on her experince:)


Internet www.alanyaonline.pl
Facebook Alanya Online Biuro Podróży
Instagram: @alanyaonline

PS: Picture were taken by myself during my stay in Turkey:)



Zastanawiacie się pewnie gdzie na Malcie można spotkać takie krajobrazy, jak na powyższym zdjęciu. I słusznie! To nie jest Malta. Dziś chcę wam polecić spędzenie urlopu nie tylko na mojej ukochanej Malcie lub Gozo, lecz również w Turcji. A skoro mowa o Turcji, warto tam pojechać z biurem podróży, na którym można polegać. Szukacie doświadczonej, uczciwej osoby, która mówi po polsku i pokarze wam Turcję, jakiej nie znacie? Interesuje was oryginalna podróż, a nie tylko odhaczanie kolejnych atrakcji turystycznych? Jeśli tak, zajrzycie do Agaty, mojej znajomej z Klubu Polki na Obczyźnie, która prowadzi biuro podróży w Alanyi. Satysfakcja gwarantowana!

Internet www.alanyaonline.pl
Facebook Alanya Online Biuro Podróży
Instagram: @alanyaonline




PS: Wszystkie umieszczone zdjęcia należą do mnie. Wykonałam je podczas mojej podróży do Turcji.
I nie, nie jest to reklama sponsorowana:)

środa, 17 maja 2017

Urban legends-Hypogeum/Legendy miejskie-Hypogeum

 
Urban legends - Hypogeum

Is there any person between readers of this blog, who dislike ghost or paranormal stories? Anyone who is saying this is all bulls***? Or are we all far from it? I do know you, people who are laughing about UFO and myths telling stories about other civilisations. You all are watching in secret the legendary X FILES and reading books about aliens. For you and all other I prepared this short text about urban legend of one of the biggest attractions of Malta.

Personally I have never been there due to some reasons: first of all, hypogeum is always crowded (even if really small) and you need to buy your ticket online in advance (so if you have not done it, you cannot go in spontaneously). The ticket costs now € 35,00 for an adult and €20,00 for student. Secondly I have claustrophobia, so I don’t think I would manage to be a part of this kind of sightseeing trip.    already entered the tombs in Malta, the kingdom of shadows in Rabat once and thought I will not manage to come back to the sunny surface. After that bad experience I’m not taking this risk anymore..but who knows, maybe I will try again in the future?

Hypogeum Ħal-Saflieni is a is a Neolithic subterranean structure which was a temple or a necropolis, this is not clear until now. It is located not far away from the women’s prison in Paola. At this underneath complex of tunnels were founded some skulls of the unnatural long shape known from Indiana Jones films. Other skulls are considered to have had their heads bandaged in order to produce their cranial deformities. The third group are the skulls of adult people with gristles which are typical for babies only and as the archeologist are saying: no adult person could survive with gristles in places, where the bones shall be formed. Anyway all these skulls disappeared shortly after being discovered and can be seen only on a picture taken by archeologist. Where are they now – nobody knows. It has been said, that this skull are proof of entity and presence of aliens in Malta and Gozo. They were the builders of mysterious temples and sacred complexes. Maybe they were also the creatures who introduce the cult of FAT LADY in Malta and Gozo?  Eventually her sculpture (sleeping fat lady) was founded near the graves in hypogeum. Obviously you won’t receive none of mentioned ‚facts‘ neither in Archaeological museum of Malta, nor in Hypogeum itself. But don’t be naive…this is all the hidden truth! All in all  every legend includes a grain of verity!
 

Interested? There is also another story about hypogeum, much scarier than the above one. An Englishwoman living in Malta visited hypogeum in the 70’s but was not interested in available tunnels. She wanted to see more and asked the guide if she can take a look round the corner by her own. The guide said, on her own risk, of course. She went through a tunnel and suddenly stand over a gulch. At the bottom of this gulch she saw about 40 people, who were singing strange song and their arms were reaching up to her. She was in kind of trans. Luckily her husband followed her and took her away from this place. Some days after that a friend of her showed her a newspaper article saying a schoolmaster and 39 students went exploring this tunnels, but none were ever recovered alive. Since then the cries of the children could be heard emanating from the underground. Still ready for visiting this place? Think twice! And the most important thing: never, ever walk out of your guided group. You may stay under the earth...forever!
 

Legendy miejskie- hypogeum
 
Któż z nas nie kocha teorii spiskowych? Czy znajdzie się ktoś taki wśród czytelników mojego bloga? Znam wielu ludzi, którzy twierdzą, że nie wierzą w żadne zjawiska nadprzyrodzone, obcych, duchy itd., itp., zaś wieczorami można ich przyłapać na oglądaniu powtórek legendarnego Z ARCHIWUM X !

Ja nie muszę zostać poddana torturom, aby przyznać, że od dziecka fascynują mnie różne paranormalne zjawiska. Nie byłabym więc sobą, gdybym nie rozpoczęła poszukiwań TEGO TYPU historii także w odniesieniu do mojej ukochanej Malty. Kilka ciekawych opowieści przytoczyłam przy okazji wpisu o magicznych istotach, inne opisując Vallettę nocą, jednak ta którą mam dla was dzisiaj nie była jeszcze wspominana na moim blogu.

Niedaleko więzienia dla kobiet, w mieście Paola, mieści się słynne Hypogeum Ħal-Saflieni. Oficjalna wersja mówi, że jest to podziemny, neolityczny kompleks świątyń, bądź też prastara nekropolia, której historia sięga do 4.500 roku p.n.e. Dziś można zwiedzać niewielką część tego kompleksu. Ponieważ ta atrakcja turystyczna jest dosłownie szturmowana przed tłumy, bilet można kupić wg. mojej wiedzy obecnie tylko w przedsprzedaży w Internecie z niemalże kilkumiesięcznym wyprzedzeniem, plus mam klaustrofobie. Nietrudno się więc domyślić, że  nie odwiedziłam jeszcze tego miejsca. Byłam wielokrotnie obok, ale ze względu na wyżej wymienione przeszkody, głównie natury biurokratycznej wejście się nie udało. Mimo to czytałam wiele na temat tego miejsca i oglądałam dostępne w Internecie zdjęcia,  co w połączeniu z historią, jaką pragnę przytoczyć,  utwierdziło mnie w przekonaniu, że chyba nigdy tam nie wejdę.
 

 Archeolodzy, badający hypogeum mieli tam znaleźć dziwnego kształtu czaszki. Jedne były wydłużone i przypominały coś na kształt słynnych kryształowych czaszek, znanych z przygód Indiany Jonesa, inne, choć jak stwierdzono musiały należeć do osób dorosłych, wskazywało na to, że chrząstki, które można znaleźć jedynie u noworodków, nie stwardniały u tych osobników i przeżyli oni całe swoje życie z niestwardniałymi chrząstkami. O ile te wydłużone czaszki uznaje się za dowód zamieszkiwania wysp maltańskich przez przybyszów z innej planety, o tyle czaszki z chrząstkami stanowią niewyjaśnioną zagadkę. Wg. lekarzy wejście w wiek dorosły z takimi elementami miękkimi w czaszce nie jest możliwe. Ponieważ obok wydłużonych czaszek znaleziono również figurkę  śpiącej wielkiej bogini, o której wspominałam we wpisie GRUBA BABA z Malty, wyjaśnienie zagadki budowy świątyń rozrzuconych po Malcie i Gozo, zdaje się mieć proste rozwiązanie. Wiadomo, głównymi budowniczymi byli, podobnie jak w przypadku egipskich piramid, OBCY. Istnieje też trzecia grupa czaszek, które wg. naukowców były bandażowane od dzieciństwa aby nadać im, nienaturalny, zdeformowany kształt.

Pytacie pewnie samych siebie, gdzie są te tajemnicze czaszki? Tego nie wiadomo, miały zniknąć krótko po wykopaliskach, zaś jedynym dowodem na ich istnienie są zdjęcia, które archeolodzy zrobili, zaraz po ich znalezieniu...tej informacji nie otrzymacie oczywiście w Muzeum Archeologicznym, ani też w samym hypogeum, ale nie dajcie się nabrać! Przecież w każdej legendzie jest ziarnko prawdy!

Ta informacja nie wywołuje jednak gęsiej skórki, nieprawdaż? O wiele bardziej szokujące  pogłoski o hypogeum zostawiłam na koniec. W latach 70. pewna osiada na Malcie Angielka miała zapytać przewodnika, czy może rzucić okiem na korytarze poza wyznaczoną trasą. Ten nie miał specjalnie nic przeciwko, zaznaczył jednak, że robi to na własną odpowiedzialność. Kobieta weszła do jednego z wąskich korytarzy ze świecą i natknęła się na przepaść. Na jej dnie ujrzała grupę około czterdziestu ludzi, maszerujących jeden za drugim, którzy mieli wyciągać do niej, niepodobne do ludzkich, dłonie i hipnotyzować śpiewem. Z transu ocknęła się dzięki mężowi, który poszedł za nią.
Kilka dni po tym dziwnym przeżyciu w hypogeum, znajomy kobiety przeczytał w gazecie, że 40 osobowa grupa uczniów wraz  z nauczycielem zapuściła się poza ogólnie dostępne korytarze...i zniknęła na zawsze. Nocami pracownicy hypogeum mieli zaś słyszeć płacz uczniów.  W kolejnych latach podobno odnotowano tajemnicze przypadki zniknięć turystów w tym miejscu...oczywiście sprawę zatuszowano...to jasne...

Dalej chcecie zejść do podziemi? Jeśli się na to zdecydujecie, pamiętajcie o jednym: nigdy, przenigdy nie odłączajcie się od grupy i przewodnika. Może to mieć dla was fatalne skutki...
 
 

czwartek, 4 maja 2017

Valletta-worth more than just a one-day-trip/Valletta-warta o wiele więcej niż jednodniowej wycieczki


 
Valletta-worth more than just a one-day-trip
I think I completely forgot to write on my blog about the fact, that Valletta is the European Capital of Culture 2018. Actually it’s not so important, as in my opinion nobody need to be encourage by any special events to visit this magic city. About Valletta’s history have been written many books, I also mentioned some facts last year, which I do not want to repeat on this place. As in every capitol the life in il-Belt Valletta has some advantages and disadvantages. As a person, who is in love with Malta since more than 5 years, I see 90% good things and only 10% bad things about Valletta. The very best thing of living in this city are the wonderful streets, small restaurants and cafeterias and its whole historical atmosphere, historical AIR, which makes me always feel happy.

 


Walking around the streets of Valletta, whatever in summer or winter, I always look at the houses and their facades trying to find sth new, sth fascinating and believe me or not, every walk is a discovery. Lastly I saw some old signpost showed on the one of my pictures, telling me this place was once a store. Other time I ‘got lost’ in unknown street and saw Jewish house of prayer, important place for all 150 Jewish citizens of Malta & Gozo. Of course, if you come to Malta for a short period of time, you can spend only one day in the capitol, maybe even less time, but remember this is not enough. Once a friend of mine told me, that Valletta is such a small city, that can be surely seen within few hours. He compared Valletta and Rom, two fully different cities. It was very wrong so I was trying to explain him how many churches, institutions of culture, museums and other interesting places are put into this small area!  This is really amazing. He noticed his mistake and promised to check all my tips out, when he will be travelling to Malta next time.

 

So when you do not feel doing anything, you can just drink coffee in one of Valletta’s hotels or cafeterias. But please keep your ears open. Yes, this is not a mistake, ears need to be wide, wide open, because in the silent of hot afternoon you may hear the whispering of the ages, trapped in every stone, and every part of Malta’s capitol. Does not matter, what you are about to do…Valletta will not let you down!
 

Valletta-warta o wiele więcej niż jednodniowej wycieczki
Przez natłok innych obowiązków zupełnie zapomniałam napisać już na początku roku, że stolica Malty, Valletta, to Europejska Stolica Kultury 2018. Nie ma to jednak chyba większego znaczenia dla liczby przybywających do tego miejsca turystów, ponieważ osobiście uważam, że akurat Valletty nie trzeba dodatkowo reklamować. Życie w Vallettcie, jak w każdej stolicy, ma oczywiście zarówno plusy, jak i minusy. Jako zakochana od ponad 5-ciu lat w Malcie osoba widzę 90% plusów i 10% minusów. Ta opinia została jednak ukształtowana przez mój wieczny, niepoprawny optymizm oraz zapewne z racji  faktu, że kocham takie stare miasta z ich ciasnymi uliczkami, jawiącymi mi się  niczym magiczny labirynt, odrapanymi fasadami, nadgryzionymi zębem czasu, rzeźbionymi drzwiami i zapachem historii. Jestem maniaczką STAROCI, jak mawia mój mąż. Być może to dlatego Valletta ze swoimi wiekowymi budynkami wciąż na nowo mnie inspiruje i zachwyca. Ale zaraz, zaraz! Nie wszystko w Vallettcie jest przecież stare! Liczne muzea, parlament czy tez kino 5D to przecież całkiem nowe, bądź w 100% odrestaurowane miejsca.

 
 
Za każdym razem, kiedy spaceruję bez sensu i celu po maltańskiej stolicy, znajduję coś nowego. Raz trafiłam na intersujący, nieco zniszczony już napis na ścianie (patrz zjęcie w wersji angielskiej) , innym razem znowu natknęłam się na dom modlitwy Żydów, którzy w liczbie ok. 150 osób zamieszkują Maltę i Gozo. Valletta to dla mnie nieskończone źródło interesujących zdjęć za dnia i nocą oraz miasto, którego pewnie nigdy nie poznam do końca. Jeden  z moich znajomych porównywał ostatnio Vallettę z Rzymem, próbując mi udowodnić, że il-Belt można zwiedzić w jeden dzień. Oburzyła mnie jego postawa i od razu przeszłam do ofensywy, wymieniając mu wszystkie ważne miejsca Valletty, stłoczone na tej niewielkiej powierzchni. To naprawdę niezwykłe jak wiele się tutaj mieści. W końcu znajomy skapitulował i wywiesił białą flagęJ

 

Nawet jeśli macie akurat dzień słodkiego nicnierobienia i popijacie kawę w śródziemnomorskim słońcu, miejcie uszy szeroko otwarte. Tak, nie pomyliłam się, uszy. Bo kto wie, moze w leniwej ciszy upalnego popołudnia, usyłyszycie dobiegający z każdego zakątka stolicy szept dziejów.
Nieważne, czy macie ochotę na zakupy, szczyptę kultury czy historii, teatr, kino lub tez słodkie nicnierobienie, stolica Malty napewno was nie zawiedzie!

 
 
 

środa, 19 kwietnia 2017

The Red Sandy Beach (Gozo) / Plaża Czerwonego Piasku (Gozo)


The Red Sandy Beach (Gozo)

It is the one of most popular beaches in Malta (as country), located in the north part of Gozo. You can get there taking a bus from Victoria Bus Station. It can be very crowded in summer, as this is the meeting point of the locals and tourist. I like it at the evening, when the most people went home and the sun is bathing in the sea.

The sand on this beach is really red (golden-reddish sand), so the name perfectly matches with the place (Maltese name is Ramla il-Ħamra). You can find there a beach restaurant, a bar, ice-cream seller and farmers selling grocery. The restaurant is serving not only food and drinks, but also selling toys or newspapers.

 
Once I was there together with my Mum we had a nice chat with the female owner of the business by drinking coffee. She was admiring my engagement ring and, she told me a story how she met her husband and I told her how I met mine. This kind of stories connect people!
On the beach is a small chapel, another proof for devoutness of Maltese and Gozitan people. You are never alone, you are always under protection of God, in every place, even on the beach.
On the small mountain over the beach, you can find a famous Calypso Cave about which I wrote in one of the post, describing new TOP 120 of Malta & Gozo. Bad news is: the cave is closed for tourists, so you can only take a look of it from above. Near the steps to the Cave is a small shop owned by old woman, who is making ORIGINAL Maltese jumpers and other nice things. The prices are very, very good and I bought there already twice and I am really satisfied with good quality and uniqueness of this products! So if you are thinking, you can buy ‘the same jumper’ somewhere else for better price…please do not buy anything, anywhere. Because there is ALWAYS someone, WHO has price lower up to 1 EUR! Bargain! Sale!!! J
Anyway a visit on Ramla Bay and the Red Sandy Beach is a MUST, even if it’s not any secret place, but well-known tourist attraction.
 
 
Plaża Czerwonego Piasku (Gozo)
Miejsce, które chciałabym dziś krótko opisać to nie tajemnicza, nieznazna przez masy atrakcja, wręcz przeciwnie, to tutaj w sezonie spotykają się tłumy turystów i tłumy spragnionych morza Maltańczyków. Mimo to każdy, kto spędza urlop na Gozo powinien je choćby raz odwiedzić. Mowa tutaj o Ramla il-Ħamra , czyli Plaży Czerwonego Piasku, jak brzmi jej nazwa w wolnym tłumaczeniu. Nazwa opisuje w tym przypadku rzeczywistość, ponieważ kolor piasku jest rzeczywiście rudawy, co widać na zdjęciach. Jeśli więc komuś marzy się znana z piosenki złota plaża, to tutaj definitywnie jej nie znajdzie. Warto jednak odwiedzić to miejsce dla jego nietypowego uroku, który tworzy między innymi usytułowana na samym środku plaży kapliczka. Dla mnie stanowi ona kolejny dowód, że Maltańczycy lubią powierzać się opiece Boga, nieważne w domu, w pracy, czy w czasie opalania i kąpieli w morzu. Moją ulubiona porą na tej plaży jest zdecydowanie wieczór, kiedy słońce kryjąc się za horyzontem, zanurza się w morzu.
 
Obok plaży znajduje się otwarta w sezonie retauracyjka polowa, bar oraz budka z lodami. W restauracyjce można kupić również róznego rodzaju zabawki ora zgazety, papierosy itp. Często można tutaj także spotkać rolników, sprzedajacych swoje plony z samochodów, ceny są czesto konkurencyjne, a towar świeży. Kiedy pewnego razu piłam tam z Mamą kawę, zagadnęła mnie właścicielka lokalu. Podziwiała mój pierścionek zaręcznyowy i przy okazji opowiedziała mi, jak spotkała swojego męża, a ja jej krótko , jak poznałam swojego. Tego typu historie naprawdę łączą ludzi!
 
Warto także wdrapać się na wzieniesie ponad plażą, dzięki niemu mamy bowiem nie tylko wspaniały widok na okolicę, ale i możemy przy okazji zajrzeć do słynnej Jaskini Kalipso, o której szerzej pisałam przy okazji 10 TOP miejsc na Malcie i Gozo. Niestety, jeśli marzy wam się wizyta w podziemnych labiryncie słynnej uwodzicielki, będzie rozczarowani, ponieważ pieczara jest zamknieta dla turystów. Można tylko zerknąć lekko do jej wnętrza przez niewielką szparę w skale. Podobno ten kompleks jaskiń ciągnie się podziemią az do samego morza! Chciałabym to kiedyś sprawdzić na własnej skórze. Obok schodów, prowadzących do jaskini, jest mały sklepik, prowadzony przez starsza panią. Można tutaj kupić pocztówki, 101 pamiątek z Malty oraz wykonane przez nią ręcznie, piekne, unikalne swetry! Obkupiłam się tam już dwukrotnie i ceny są naprawde konkurencyjne. Jeśli Wam się wydaje, że gdzies znajdziecie taniej, to lepiej nigdzie nic nie kupujcie, bo przecież GDZIEŚ jest napewno KTOŚ, kto ma o 1 EUR taniej!!!!Okazja!!J
 
 
Do plaży regularnie kursują autobusy z Victorii, warto także popatrzyć w miejscu zamieszkania, czy nie jedzie stamtąd bezpośredni autobus do tego malowniczego, otoczonego wzniesieniami, miejsca. Polecam wszytkim nawet krótką wizytę na tej niecodziennej plaży.
 
 

poniedziałek, 13 marca 2017

Lost places-villa in Sliema /Zapomniane miejsca-willa w Sliemie





Lost places-villa in Sliema

Times of Malta is informing today about an invasion of rats, some as large as cats or small dogs in Sliema due to demolition of a villa in the city centre, if I can call it so. This object is located near the promenade and shopping centre, as well as many hotels and restaurant. Already two years ago it was dedicated to be demolish, what shocked me, as the building is very beautiful villa, I suppose from the end of XIX th century or beginning of XX th century. Unfortunately, it was already closed at that time, so I could not take any good pictures of that, have only few photos were taken from the street. I have not founded any detailed information about this building, but knowing the history of Sliema – once a very popular location for summer villas of rich people of Malta- this object would fit to this category. This is really a pity, that it will be vanished from the map of Sliema, but this is not the first and not the last one.

The temporal problems with big, fat rats is not only connected to the topic of leaving the villa during all these years to decay –it means giving rats a new home there- but also with lastly described littering problem of Malta. As the newspaper is writing, because the locators are leaving their litter outside and it is not being cleaned up immediately, but after some, longer time, the rats had enough to feed!

Now the neighbourhood is terrified about the rat invasion, to be honest, I’m glad not being there right now, as I really do not need to have this awful fear of this disgusting animals!



Zapomniane miejsca-willa w Sliemie
 
 
Dzisiejszy numer Times of Malta donosi o inwazji szczurów wielkości kotów lub małych psów w centrum Sliemy. Chodzi i miejsce niedaleko promenady, naprzeciwko wielu sklepów, oddalone kilka kroków od licznych hoteli i jedną ulicę od promu do Valletty. Miałam przyjemność mieszkać kiedyś dokładnie w tej okolicy przez dłuższy czas. Już dwa lata temu w oczy rzuciła mi się tabliczka, głosząca że zabytkowa willa stojąca w tym miejscu, ma być wyburzona. Nie zaprzeczę, że ten fakt nie tylko mnie zmartwił, ale i zezłościł, ponieważ ten piekny budynek, naprawdę nie zasłużył na taki los. Pewnie postawią na jego miejsce kolejny sklep z nikomu niepotrzebnymi, tandentymi ubraniami lub jakiś fast food. Nie znalazłam niestety wiele o tym budynku, ale znając historię Sliemy, przypuszczam, że owa willa to pozostałość po modzie na budowanie domów letnich, właśnie tutaj na wybrzeżu przez bogatych Maltańczyków ze stolicy. Niestety, już przed dwoma laty, nie dało się wejść na posesję i tym samym obfotografować jej piękna architektonicznego. Udało mi się tylko zrobić kilka zdjeć zza siatki, z ulicy, które tutaj prezentuję.
Wracając do inwazji wielkich, tłustych szczurów, ma ona związek nie tylko z faktem, że obiekt został skazany na zagładę i opuszczony przez dziesięciolecia, ale także z niedawno opisywanym problemem ze śmieciami na Malcie. W gazecie napisano, że stojące na zewnątrz odpady, niewywożone czasem przez dłuższy czas, to przecież zaproszenie dla gryzoni. Mogły się nażreć do syta, hojnie wyrzucanymi przez mieszkańców resztkami! Będąc szczerą, cieszę się że nie ma mnie teraz w Sliemie i nie muszę  doświadczać tej okropnej inwazji na własnej skórze.

środa, 8 marca 2017

Azure Window gone forever/Lazurowe Okno zniknęło na zawsze



Azure Window gone forever

I’m shocked. This year’s had the International Women’s Day very bad surprise for all of us. Just this morning the famous AZURE WINDOW in Gozo, Dwejra, collapsed at about 9.40 am. It means it is gone forever! I called my Mother and my Husband immediately and they both thought IT’S A BAD JOKE. Since years it was forbidden to go ON the rocks which were forming the Window due to safety reasons (human life) and also because of danger that the rock will be damaged by this walks. I was visiting Dwejra about 4 times, but I always saw some people climbing on it and taking stupid pictures. As far as I remember last year the authorities of Gozo introduce some high penalties for going on the Azure Window, but it has not stopped the people doing it.
 Now it’s finished, the Azure Window has been taken by the sea, by storm. It’s really a pity for all who wanted to visit this magic place, but the nature is just unpredictable and a human cannot stop it or navigate it as he wishes. Sorry to say, but in my humble opinion the humans had a part in this disaster. They could not stop it, but maybe if somebody would stop the thousands of tourist STORMING on the rock every year, it might not be damaged now, but last few more years…? RIP Azure Window.
 
 
Lazurowe Okno zniknęło na zawsze
Jestem w szoku. Tegoroczny Dzień kobiet przyniósł ze sobą okropną niespodziankę. Oto dziś rano, około godziny 9:40 słynne Auzrowe okno na Gozo, Dwejra, zostało zmiecione przez silne fale i przestało istnieć, rozpadło się na drobne kawałki. Czytając ta informację nie mogłam w to uwierzyć! Zadzwoniłam od razu do Męża i Mamy, którzy myśleli...że sobie z nich żartuję. Niestety, nieuniknione stało się faktem. Od wielu, wielu lat było zabronione wdrapywać się na skały tworzace AW, mimo to wielu turystów te zakazy kompletnie ignorowało. Z tego, co pamiętam w zeszłym roku władze Gozo wprowadziły nawet wysokie kary, jednak nie odstraszyło to zbyt wielu. Byłam w Dwejrze kilkakrotnie, jeśli dobrze pamiętam 4 krotnie i za każdym razem widziałam jak ludzie biegną na skały, mijając wielką czerwoną tablicę z zakazem. Dziś, w wyniku silnego sztormu u wubrzeży Malty i Gozo, natura zabrała nam Lazurowe Okno. Człowiek nie mógł tego w żaden sposób powstrzymać, ale moim zdaniem wędrówki po skałach przyczyniły się do osłabienia tej naturalnej konstrukcji. A może gdyby ktoś zatrzymał te masy szturmujące AW wiele lat temu, moglibyśmy się nim cieszyć przez kolejne kilka lat...? RIP Azure Window.
 
and the people ON IT!!! I ludzie tam na górze!!




 

wtorek, 28 lutego 2017

PETITION FOR PRESERVATION OF SORBIAN LANGUAGE/ PETYCJA W SPRAWIE OCHRONY J. SERBOŁUŻYCKIEGO


Drodzy Czytelnicy Bloga i Zakochani w Malcie,

 Dziś chciałabym Was poprosić o wsparcie dla Serbów Łużyckich, najmniejszego narodu słowianskiego, który żyje w Niemczech jako uznana mniejszość narodowa. Wiąże się to teoretycznie ze spacjalnymi prawami, mającymi chronić ich jezyk oraz kulturę, ale dziś, właśnie dziś to prawo jest w niebezpieczeństwie. Minister Edukacji w Landzie Brandenburgia chce narzucić minimalną liczbę dzieci, jaka ma być potrzeba do prowadzenia lekcji w jeęyku łużyckim! Na małych wioskach, osiągnięcie tej liczby jest niewykonalne! Dflatego apelujemy do niego, że ta ustawa nie może zostac zaakceptowana. Dlaczego Was o to proszę? Poniewaz od wielu lat mam bliskie przyjaźnie z Serbami Łużyckimi, wielu z tych ludzi jest dla mnie jak druga rodzina. Bardzo Was prosze, pomóźcie im zachowac ich język i kultrę, podpiszcie petycję!

Z góry dziekuję wszystkim, ktrórzy zdecydowali się podpisać petycję po poniższym linkiem!

Tina


 

 

 

Dear Malta Lovers,

 Today I would like to ask you for your support by a petition from the link below.

It’s about the smallest Slavic nation- The Sorbs of Lusatia-living in Germany as accredited minority.

But their rights are endangered! The minister of education of Brandenburg would like to change the law and settle minimum amount of children, which will be needed to have a lesson in Sorbian language. In small villages this is not possible. The parents are broken-hearted.

The language is a part of their national identity, if their children won’t learn it now, it will disappear soon! And with the language of course the other culture elements! Please help us to support them, SIGN THE PETITION. Why I’m asking you for it? As I know many of Sorbs since years and they are for me like my second family. I want to support them in this dark times!

Thank you all for signing the petition!   
Tina

https://www.change.org/p/minister-baaske-witaj-muss-bleiben-wir-eltern-k%C3%A4mpfen-den-sorbisch-unterricht-unserer-kinder?recruiter=685908932&utm_source=share_petition&utm_medium=email&utm_campaign=share_email_responsive

sobota, 25 lutego 2017

Small companions of big journeys/ Mali towarzysze wielkich podróży

 
Janek- hero of this post in Świeradów (PL), Janek-bohater tego posta w hali spacerowej w Świeradowie.


 Small companions of big journeys

Very good friend of mine- Ania, who I know since 12 yeas(!) inspired me to write this short, jocular post. She sent me yesterday a picture of her cat- Janek- who was travelling with her and hers friend. This picture made my thinkfull. I also do have some companions, which are always with me. Doesn't matter where I'am going, I take them with me. Here some pictures, mostly from Malta, but also from my last destination, Serbia. Do you also have this kind of "small friends", who come along with you? Post a comment!

Mali towarzysze wielkich podróży

do napisania tego posta zainspirowała mnie moja dobra przyjaciółka - Ania- którą znam już 12 lat(!).
Przesłała mi wczoraj zdjęcie swojego kotka - Janka- podróżnika bez granic. Towarzyszył on jej w jej wycieczce do Świeradowa i zgodnie z jej relacją był bardzo grzeczny. To zmusiło mnie do namysłu. Przecież ja też mam takich małych towarzyszy moich wypraw, którzy są co prawda "naturą nieożywioną", ale mimo wszystko bez nich nigdzie się nie ruszam. Czy wy także macie takie maskotki czy może zwierzęta, które zawsze zabieracie ze sobą? Dodajcie komentarz!

And here my HEROS:) A tu moi bohaterowie :)
Azure Window, Gozo

Xlendi, Gozo
So hot, that I cannot stand it anymore.... Il-Melieha, Malta Tak ciepło, że nie mogę tego znieść...Il-Melieha, Malta
Xlendi, Gozo
Craft village and an free advertisment for DESY :) Gozo, Wioska wytwórców i darmowa reklama dla DESY, Gozo
View of/ Widok na  Novi Beograd, Serbia
Belgrad, Serbia
Belgrad, Serbia botanical garden/ogród botaniczny w Belgradzie
With my Mum , z moja Mamą :) Citadela Gozo
Citadela, Gozo
Rabat, Gozo...beer ist good(piwo jest super!) :)

Sliema, Malta
 

piątek, 24 lutego 2017

Maltese Island and garbage-difficult topic / Malta i śmieci- trudny temat



Maltese Island and garbage-difficult topic

Lastly in the Club of Polish Women Abroad we had a topic connected with garbage. Since longer time I was going to prepare a short information about it, but somehow I wasn’t ready to show you this, maybe unknown, face of Maltese Islands. During my last stay in Malta, high season, I noticed in some tourists’ destination, that the plastic bags with garbage all possible kinds (so not separated from each other like for instance in Germany) were lying on the streets, near already full containers. It took really long time, before they were picked up. I was thinking about the reason for that and I thought, maybe this is just too much work for cleaning services due to large number of visitors on Maltese Islands. But then I visited Malta out of season and Valetta was flooded by garbage bags on every street corner! I search in Internet and there is an article in The Times of Malta, complaining about observed by me situation of late pick up of garbage bags.

A view of garbage STILL LIFE, in the background Ramla Bay(Gozo)

 The author wrote:

During the time the garbage is left unattended in the streets, alley cats make a real mess of the bags. Furthermore, liquid often leaks out of the bags. The result is that the streets stink and are full of food waste(…)
 
The other point is already mentioned garbage segregation. In Germany people are fanatics of segregation and I have the impression for many of citizens the book about garbage (yes, Germans have it, actualized every year, delivered for free to your house and apartment) became kind of ecological bible. On the one side, this is of course perfect, as we only have one word, on the other side, fanatic is not good at all, in no life area.


Coming back to Malta, I do know that instructing about segregation are available for instance in internet for a city or area. The example, as on one of the pictures in this post.  But does it really work? We say in Germany, that ‘paper is patient’, what about the people? Maybe I’m wrong, but I have the impression that most of Maltese have really low ecological awareness. Everywhere on Malta and Gozo, I saw so-called wild waste dump. Even near the most beautiful beach of Maltese Island, Ramla Bay on Gozo some old furniture have been ‘disposed’. I do not believe that any tourist from Europe took his old TV or a couch with him, only to throw it away in Malta. Or maybe you know anyone travelling with his old carpet, table or armchair? Anyone who wanted to send his garbage to EVER-EVER-LASTING-HOLIDAY on sunny Maltese Island? If yes, please write a comment.
What more can I say, I hope the Maltese people will pay more attention to their natural environment. The worst scenario is having very soon 3 island full of rubbish, instead full of live, flowers and sun.
 
Malta i śmieci- trudny temat
Już od dawna chciałam poruszyć ten temat na blogu, ale przyznam szczerze, że troche się go obawiałam. Ponieważ w zeszłym tygodniu miałyśmy z dziewczynami z Klubu Polki na Obczyźnie dyskusję dotyczącej tej materii, zdecydowałam się napisać krótkiego posta. Chodzi mianowicie o Maltę, a kwestię sortowania odpadów i w ogóle szeroko pojętej ekologii. Wielokrotnie odwiedzałam Maltę, to w sezonie, to poza nim. W sezonie niejednokrotnie widziałam worki wypełnione wszystkimi możlowymi rodzajami śmieci, a więc nieposegregowanymi odpadami, które leżały obok mocno przepełnionych już kontenerów. Możecie sobie wyobrazić ten zapach (also lepiej smród), rozkładających się na słońcu odpadów. Wieczorami nie dąło się często przejśc obok kontenerów, bo odór zabijał każde żywe stworzenie. Był to oczywiscie raj dla licznego stada dzikich kotów, zmaieszkujacych wyspy. Pomyślałam sobie wtedy, że przez dużą ilośc turystów, służby miejskie po prostu nie nadążają z wywozem. Taka była moja pierwsza myśl. Jednak poza sezonem, przykładowo w Vallettcie, zaobserwowałam worki na rogach ulic, które stały tam kilka dobrych dni, zanim zostały zabrane przez śmieciarkę. Ten fakt kazał mi ponownie przemyśleć temat i oto znalazłam artukuł z The Times of Malta, opisujący dokładnie ten problem. Link do niego podaję w angielskiej wersji artykułu, zainteresowanych zgłebieniem tematu, odsyłam do orginalnego raportu.



Inna kwestia to segregacja odpadów. W Internecie można znaleźć wiele instrukcji dla maltańskich miast i regionów, co gdzie wyrzucić. Jak mówimy w Niemczech‚ papier jest cierpliwy‘, w teorii wszystko wygląda pięknie, ale co z praktyką? Nie chce i nie zamierzam tu nikogo oceniać. Mieszkam w kraju, w którym książeczka o odpadach, drukowana co roku na nowo i dostarczana za darmo do każdego gospodarstwa domowego, jest często ważniejsza od Biblii, a fanatyzm czy wręcz ekologiczny terroryzm powoli staje się chorobą cywilizacyjną. Z jednej strony rozumiem troskę o ekologię w Niemczech, z drugiej nie akceptuję grzebania w cudzych śmieciach, dosłownie i w przenośni( moja była sąsiadka, lat 22, sprawdzała pojemniki w okolicy i pisała liściki z groźbami do tych, co źle segregowali, w tym miejscu serdecznie ją pozdrawiam, hahahah). Wracajac jednak do Malty...segregacja to jedno, a dzikie wysypiska to osobny temat.

widok z góry na Ramla Bay( Gozo)...który turysta tu wyrzucił swoje stare meble ?
Niestety, jeśli przyjrzymy się czy to Malcie, czy to Gozo, co krok można znaleźć jakies odpady wyrzucone na pole, na skały, w krzaki. Odkryłam wiele takich miejsc, kilka pokazuję na zdjęciach. Zaznaczam, że są to dzikie wysypiska utworzone nie przez turystów, lecz przez miejscowych...no chyba, że ktoś potrafi mi udowodnić, że jakiś osobnik wiózł ze sobą stere meble, bądź telewizor z kineskopem, tylko po to, aby wyrzucić je akurat na Malcie. Kroś zna taki przypadek, gdyie jakiś Polak, Niemiec, bądź Włoch wysłał swoje odpady na wieczne wakacje na słoneczną Maltę ? Czekam na komentarze.

 
 
Mogę tylko mieć nadzieję, że świadomosc ekologiczna Maltańczyków oraz turystów, którzy często dolewają oliwy do ognia, wzrośnie na tyle, że ‚moja Malta‘ nie zamieni się w wysypisko śmieci za kilka lat.