środa, 25 października 2017

HAPPY BIRTHDAY: KLUB POLKI NA OBCZYŹNIE IS 5 YEARS OLD!



HAPPY BIRTHDAY: KLUB POLKI NA OBCZYŹNIE IS 5 YEARS OLD!

Two years ago I joined a unique community, which is the CLUB of Polish Women Abroad. It’s hard to believe how fast the time runs! We are not perfect and we do know it, but we are working on itJThis month we are celebrating the firth birthday, sharing with you personal points of view about the CLUB. What is the Club for us? What is the Club giving us? What we love or hate about the Club? All this and much more coming within October on our blogs. I have a great pleasure to be one of the first, who shares the opinion about the CLUB with you. Ready? Let’s start!

1.       CLUB gives me a community feeling: we share sad and happy stories, we support each other in all possible issues of daily life or important decisions.

2.       CLUB inspires me: through new ideas being shared daily, brainstorming and engagement for social, environmental and animal protection projects.

3.       CLUB teaches me tolerance: as the CLUB is not homogenous and we have various religions, believes, opinions, life situation, we learn from each other to accept the differences between countries and cultures.

4.       CLUB means a soul mate in every country: doesn’t really matter where I’m going. Members of the Club are in almost every country. Once we meet we feel like old friends and can talk for hours!

5.       CLUB is my window to the world: news from all over the world, being swapped are the best source of information as is not manipulated by public opinion or changed due to political correctness by media.

HAPPY BIRTHDAY FOR THE CLUB AND ALL THE BEST FOR HIS GREAT MEMBERS!




NAJLEPSZE ŻYCZENIA URODZINOWE! KLUB POLKI NA OBCZYŹNIE MA JUŻ 5 LAT!

Do KLUBU POLKI zostałam przyjęta dwa lata temu. Trudno mi dziś uwierzyć, że minęło już tyle czasu od kiedy jestem częścią tej niepowtarzalnej społeczności. Bloga KLUBU śledziłam zanim założyłam własnego i zawsze zazdrościłam blogerkom, których roześmiane twarze spoglądały na mnie z zakładki KLUBOWICZKI. Oczywiście warto pamiętać, że jesteśmy kobietami (oprócz jednego Rodzyneczka Piotra), dlatego nie zawsze we wszystkim się ze sobą zgadzamy. Kobieta zmienną jest, jak głosi przysłowie i ta różnica zdań jest obecna także w naszej grupie, co jednak ją ubogaca i dzięki tym małym sprzeczkom oczyszczamy atmosferę i uczymy się czegoś od siebie wzajemnie.  W tym miesiącu, świętując piąte urodziny KLUBU pragnę opisać Wam 5 aspektów, zwiąnych z byciem jego aktywnym ogniwem.

Gotowi? Zaczynamy!

1.       KLUB daje mi poczucie wspólnoty: wiem, że nie jestem sama, bo inne dziewczyny podobnie jak ja, przeżywają cienie i blaski emigracyjnego życia. Często sobie doradzamy, pomagamy, wspieramy się wirtualnie, ale i dzielimy ze sobą małe i wielkie radości.

2.       KLUB mnie inspiruje: poprzez nowe projekty, pomysły, burze mózgów, akcje na rzecz potrzebujących.

3.       KLUB uczy mnie tolerancji: jako grupa niejednolita zarówno pod względem miejsca zamieszkania, jak i religii, poglądów, sytuacji rodzinnej, uczymy się od siebie zrozumienia dla innych kultur i ich poszanowania.

4.       KLUB to bratnia dusza w każdym kraju: nieważne dokąd jadę, zazwyczaj mogę mieć pewność, że w danym kraju jest obecna któraś ze znanych mi wirtualnie Polek. I choć nie zawsze uda się spotkać, to kiedy już to nastąpi, czujemy się ze sobą jak starzy, dawno niewidziani przyjaciele.

5.       KLUB to moje okno na świat: najróżniejsze historie; czasem smutne, czasem radosne z różnych zakątków świata, lokalne zwyczaje i codzienna dawka informacji z pierwszej ręki- to wszystko zapewnie mi KLUB. Dodatkowo wiem, że wiadomości te nie są przesiane przez żaden filtr poprawności politycznej, nie są zmanipulowane, dlatego mają dla mnie tak dużą wartość.

STO LAT DLA KLUBU I WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO DLA WSPANIAŁYCH KLUBOWICZEK I NASZEGO RODZYNKA!

Zapraszam na naszego klubowego bloga!

http://klubpolek.pl/

niedziela, 10 września 2017

Around the world in few minutes? / Podróż doookoła świata w kilka minut?


Pewnie wielu z Was zastanawiało się już kiedyś, co dzieje się tego samego dnia, o tej samej godzinie w wielu miejscach na świecie. Od teraz macie okazję się dowiedzieć, ponieważ wraz z Klubem Polki na Obczyźnie, przygotowałyśmy dla Was nowy projekt pod nazwą "TU I TERAZ". Wszystkie osoby, które biorą w nim udział, muszą wykonać zdjęcie określonego dnia, o określonej godzinie i dodać do niego krótki opis.

Jak możecie się domyślić, różnorodność sytuacji, w jakich znajdują się rozsiane po świecie kobiety, jest zadziwiająca! Sprawdźcie sami na blogu Marioli pod poniższym linkiem:

https://akcjaemigracja.wordpress.com/2017/09/09/tu-i-teraz-piatek-1405/


Zapraszamy!

piątek, 8 września 2017

Farmhouse and Maltese agriculture/Farmhouse i słów kilka o maltańskim rolnictwie

Mój mąż patrzy na tarasowo położone pola uprawne, niektóre na bardzo dużej wysokości(Gozo) My housbad looking at fields in Gozo located very high



Farmhouse i słów kilka o maltańskim rolnictwie
Opisując maltańskie krajobrazy nie sposób pominąć tzw. farmhouse, które tłumaczy się na polski jako gospodarstwo wiejskie. Rzeczywiście, pierwotnie farmhouse było domem, obok którego znajdowały się pola uprawne oraz przy którym budowano zagrody dla zwierząt. Dziś w wielu przypadkach wciąż tak jest, niestety w związku z natężoną migracją, wiele starych domów zostało porzuconych. Tą sytuacje wykorzystały agencje nieruchomości, przekształcające tego typu budynki w raj dla turystów. Istnieje wiele platform internetowych, które oferują wynajem odnowionych farmhouse.
W wyposażeniu takiego lokum jest często basen i kominek, luksusy, które wierzcie mi lub nie, nie są obecne w każdym maltańskim domu. Najbardziej warto wynająć taki dom, jeśli jedzie się na wakacje większą grupą, wtedy jego cena może być na tyle konkurencyjna, że nie warto korzystać z usług hoteli. 



W moim dzisiejszym poście nie chcę jednak zachwalać wynajmu farmhouse, lecz krótko opisać jak wygląda uprawa ziemi na Malcie i Gozo, przy okazji pokazując Wam kilka zdjęć pól uprawnych, które bardzo różnią się od tych, jakie znamy z europejskiego krajobrazu. Gleba na Malcie nie jest zbyt urodzajna, Gozo ma więcej szczęścia, dlatego to właśnie na tej maleńkiej wysepce, koncentruje się większość produkcji rolnej. Jak już kiedyś krótko wspominałam uprawia się głównie takie warzywa jak pomidory, cukinię, paprykę, bakłażany i ogórki czy kapusta. Cukinia nie osiąga na Malcie żadnych imponujących rozmiarów, daleko jej do rekordów bitych w polskich ogrodach. Warzywo jest małe, ma barwę jasnozieloną i jest bardzo delikatne w smaku. Ogórki to trudne uprawy na Gozo, ponieważ potrzebują dużo wilgoci, a woda pitna jest oczywiście na wagę złota. Poletka rolników są często wyposażone w systemy nawadniające, na wiele z nich ciężko dojechać traktorem, dlatego obrabiane są ręcznie. 

Wszędzie możemy się natknąć na plantacje kaktusów, które są mało wymagające, a ich słodkie owoce to składnik napojów, dżemów, sosów, alkoholi itp. Itd. Na pewno rzuci się Wam w oczy, że wiele domów sadzi kaktusy także wokół ogrodzenia, tworząc z nich nieprzebyty mur oraz źródło owoców. Na próżno szukać jabłoni, gruszy i śliw na spieczonych śródziemnomorskim słońcem Malcie i Gozo, wszędzie rosną jednak drzewa oliwkowe i cytrusowe.  Wszystkie produkty rolne, jakie nie występują na wyspach muszą być importowane. Według danych z 2014 roku, Malta importuje przykładowo rocznie ok. 50.000 ton mąki na potrzeby piekarni i restauracji.

Plantacja cytrusów(Gozo) Citrus fruits plantage


Na próżno także szukać na Malcie szczęśliwych krów, pasących się na...no właśnie, gdzie? Brak tutaj bowiem zielonych łąk z soczystą trawą! Nie brakuje na Malcie jednak zajęcy, potrawy narodowej oraz oczywiście ryb. Praca na roli jest bardzo ciężkim zajęciem, dlatego wiele rodzin porzuciło ją na rzecz emigracji zarobkowej. Są okolice na Gozo, gdzie opuszczone farmhouse straszą śladami dawnego życia, jakie się w nich toczyło.
Jak wspomniałam Maltańczycy starają się wykorzystać każdy kawałek gleby do upraw. Dlatego wiele pól jest położonych na imponującej wysokości np. pole na skałach nad Xlendi, które przedstawia jedno ze zdjęć. Kręciło mi się w głowie od samego fotografowania!
Aktywny farmhouse niedaleko Mdiny, na Malcie/active farmhouse, near Mdina, Malta
 Dla mnie osobiście mieszkanie w takim niewielkim, tradycyjnym farmhouse to marzenie życia. Oczywiście, kiedy już przejdę na emeryturę i będę mogła wydawać zgromadzone na koncie miliony, rozkoszując się słodkim nic nierobieniem. Kto wie, może wygram w lotto i moje marzenie spełni się szybciej, niż myślę?

Opuszczony farmhouse na Gozo/Abandoned farmhouse in Gozo


Farmhouse and Maltese agriculture 

It is impossible to write about Malta and Gozo landscape without mentioning farmhouses. Originally connected with fields and agriculture, this beautiful, traditional buildings are now in many cases abandoned and empty. Some farmers sold their farmhouses or just left it, looking for better life perspectives abroad. Real estate agencies took this chance and converted old farmhouses into luxurious tourist accommodations, very often with pool and fire place. There are numerous websites, offering farmhouses for rent. This is the best possible ide, if you are spending holiday with your friends, so in bigger group.  
 


But I’m not about to advertise today for alternatives for hotel, but I would like to portray shortly Maltese agriculture and their farmhouses, remaining like castles over the fields. It’s not a secret that Malta's agricultural sector is small. Vegetables, which can grow in Malta, or to be exact in Gozo, the main island of agricultural production, are tomatoes, zucchinis, cucumbers, cabage, paprika and aubergines. Olive trees and cactus are belonging to the landscape. They are just everywhere. The fruit od cactus are very important for Malta and Gozo. They are being used for drinks, sauces, pickles, marmalade, liquors and so on. The most fields are having watering systems, but some of them are so small or located in such a neighbourhood, that no tractor can got there. This is why the agriculture is a tough job in Malta and Gozo. All products, which cannot be produced by Maltese people need to be imported. For instance, according to data from 2014, Malta annually imports about 50,000 tons of wheat, which is then sold to local bakeries and restaurants.


My biggest dream is having a farmhouse for my own. Of course when I’m retired and can AT LAST spend all my millions, saved on bank account during whole life. Or…maybe tomorrow I will win in lottery and my dreams will come true quicker, than I’m expecting? Life is full of miracles!