niedziela, 23 października 2016

Maltese handcraft/ Maltańskie rękodzieło

Maltese handcraft
 
The most brilliant inventions, places or archeological finds have been discovered by accident. We experienced the same, walking without aim and plan through tight streets of Rabat (Victoria), the capital of Gozo. My mum and I were in the city to buy some fruits and just take a get lost in the labyrinth of limestone alleys. We visited very nice antiques shop and bought oil lamps for decoration and then just wanted to drink a coffee and hide from the sun. Suddenly we saw an old lady doing something very strange on long piece of wood. She smiled to us and called us to her. She also encouraged us to take a picture of her work and give us many details connected with traditional Maltese lace making what was her hobby. Mrs. Antoinnete Portelli  showed us also a newspaper with her picture and answered to all our questions. As young women she had no time for her hobby, but now, at the age of 86(!) she was still full of positive energy and youthful enthusiasm. I’m presenting some of her works on the pictures. 100% handmade, 100% made with love from this optimistic lady. Unfortunately I was so excited that I can see somebody at work, that I forgotten to make a picture of street name. All I know hers house is not far away from Rabat’s  St. George's Basilica, one of the most beautiful churches I’ve ever seen. Please do not be afraid of getting lost in the center of Rabat, you may find Mrs. Antoinnete Portelli  there, making hers beautiful tablecloths, napkins or bookmarks. She is also supporting disabled people of Gozo by selling their handwork like small limestone figures boxes and so on. The tool of Mrs. Portelli  is as old, as the lace making tradition itself. For comparison I put the picture of Maltese women in traditional costume, which I have from a postcard. The times changed, but the tradition is still alive on Gozo!
 



Maltańskie rękodzieło

Wyjątki potwierdzające regułę mówią, że największych odkryć, czy to naukowych, geograficznych czy też archeologicznych, dokonano przez przypadek. Tak samo było z nami, wędrującymi poprzez ciasne uliczki Rabatu (Victoria), stolicy Gozo. Wybrałyśmy się z mamą do miasta w celu zakupu świeżych warzyw i pokręcenia sie bez sensu i celu po labiryncie ulic. Udało nam się znaleźć mały sklepik z antykami, gdzie chciwe nowych dekoracji, zakupiłyśmy dwie lampy oliwne, potem zaś z siatkami w ręku poszłysmy w nieznane, szukając jakiegoś miłego miejsca, gdzie można  by wypić kawę. Kawiarni, do której nie wpadałoby słońce co prawda nie udało się znaleźć, ale za to odkryłysmy coś innego. Na jednym z podwórek siedziała starsza pani, która robiła coś na długim, drewniamym przedmiocie, przypominającym z daleka maczugę. Przyjaźnie nas pozdrowiła, zachęciła do robienia zdjęć i przywołała do siebie. Odpowiedziała na wszytkie nasze pytania i pokazała jak się robi serwetki, obsrusy i inne cuda przy pomocy owej tajemniczej maczugi. Jej palce były tak zręczne, że trudno nam było uwierzyć, iż ta kobieta, Pani Antoinnete Portelli  ma 86 lat. Opowiedziała nam, że przez całe życie musiała pracowac, a dopiero na emeryturze zajęła się swoją prawdziwą pasją, jaką jest rekodzieło, a konkretnie wykonywanie swoistej plecionki ażurowej z nici bawełnianych. Pani Portelli posługiwała się tym samym tradycyjnym narzędziem, jakie było znane na Gozo już od kilku stuleci. Czasy sie zmieniły, ale tak piekne koronki, da się zrobić tylko przy pomocy tradycyjnych technik. Dla porównania wstawiam obrazek z pocztówki, na którym kobieta w Maltańskim stroju ludowym robi dokładnie to samo, co spotkana przez nas twórczyni sztuki ludowej. Niestety byłam tak podekscytowana tym spotkaniem, że zapomniałam zrobić zdjęcia nazwie ulicy, na ktorej siedziała staruszka. Jest to niedaleko bazyliki św. Jerzego w Rabacie. Następnym razem znowu odwiedzę ta kobietę o młodzieńczej energii i optymiźmie, która poza sprzedażą swojego rękodzieła pomaga także niepełnosprawnym, sprzedając ich wyroby jak małe szkatułki, czy też figurki z wapienia. Takie spotkania z ludźmi, żyjącymi swoim hobby najbardziej mnie cieszą. Od nich można się najwięcej dowiedzieć i przy okazji zakupić niepowtarzalny prezent dla kogoś bliskiego.
 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz