piątek, 15 lipca 2016

Old good times: or living in Malta in the past/Stare dobre czasy: albo życie na Malcie w przeszłości


 Old good times: or living in Malta in the past
Looking at the old postcards I feel very often melancholic. Maybe it’s about my nature/character or maybe I just cannot accept that some products, phenomena, smells, words or even human feelings might disappear forever. Even if I’m thinking about 80. and 90. I feel sometimes really sorry, this time we never come back. Anyway I would like to show you some facts about living in Malta some time ago and show some pictures, on which the time was trapped.

 The first thing, which was for me also not really obvious, is the fact; there was a time when Maltese housewives hardly left their homes except for visiting church! Due to this everything for home needs like water, food and so on was brought to them by hawkers or pedlars. They were visiting the cities frequently and were very noisy going through the streets, that everybody could hear them.




   
Some hawkers were coming only in the morning like the one with milk or cheese, as because of no fridges (yes, really!) and high temperatures on Malta they want to sell their products fresh. Fish hawkers were in demand especially on Fridays due to religious instruction not to eat meat from Catholic Church. Another interesting thing is the tradition I also know from my grandparents! Before cutting a new loaf the Maltese used to kiss it and make the sign of the cross on it from respect to daily bread and holy bread as flesh and blood of Jesus. Just like my grandma and grandpa far away from Maltese shore! 

 

The last, but not the least interesting fact is about cooking. As I already wrote, since XVII th century the trees on Malta have been continuously deforested. That was the reason for lack of wood. Facing these problems Maltese housewives invited new way of cooking, with use of special stone, named KENUR. Food was placed in earthenware pots over a little stone hearth which needed constant tending and fanning. It took obviously more time to cook, but the aroma of slow cooking on kenur cannot be compare with nothing else. Well, the cooking was slower than today, just like human living art centuries ago…Anyone who is interested for more historical facts connected with tradition can also read one of my very first posts about traditional Maltese costume named Faldetta.

http://www.ak-ansichtskarten.de/ak/index.php


Stare dobre czasy: albo życie na Malcie w przeszłości

 Patrząc na stare pocztówki, często czuję melancholię za czasami, które minęły. Nie wiem, czy byłyby dla mnie lepsze, czy gorsze, nie staram się sobie wyobrazić kim bym była, co bym robiła, ani gdzie mieszkała. Chodzi bardziej o jakąś niezrozumiałą tęsknotę, którą odczuwam również,  myśląc o latach 80. czy 90. Nie będę oryginalna, kiedy napisze, że wiem, iż  pewne rzeczy, zjawiska, produkty, zapachy, słowa i nawet zachowania ludzkie, nigdy już nie wrócą. Może wynika to z mojej emocjonalnej natury, a może staram widzieć w przeszłości same zalety, bo boję się stawić czoła niedalekiej przyszłości. W każdym razie chciałabym opowiedzieć wam kilka słów o życiu na Malcie w poprzednich stuleciach i pokazać stare pocztowki, na których czas się zatrzymał.


Dawno temu, maltańskie kobiety bardzo rzadko opuszczały dom, zaś wszystkie zakupy były im dostarczane przez domokrążców/ulicznych sprzedawców, którzy pojawiali się o określonym czasie, często można było także umówić się na dostawę iduwidualnie. W zależności od produktu, pory odwiedzin wspomnianych wyżej przedawców były bardzo różne. Pamietać należy, że lodówka nie jest jakimś znowu bardzo starym wynalazkiem, a temperatury na Malcie do najniższych nie należły i nie należą. Sprzedawcy mleka oraz kozich serów i masła, zjawiali się więc na ulicach z samego rana, zaraz po dojeniu, aby ich produkty się nie zepsuły.  Handlarze ryb pojawiali się w zasadzie codziennie, najważniejszym jednak dniem sprzedarzy był dla nich piątek, z racji obowiązującego katolików postu. Także w dni świąteczne,lub krótko przedtem, mogli oni dużo zarobić, z racji obowiązującego religijnego zakazu jedzenia mięsa. Co ciekawe wielu z tych domokrążców było kobietami, które towary nosiły w koszu na głowie, aby mieć wolne ręce.

Jeśli chodzi o sprzedawców mięsa, często oferowano żywą kurę czy królika, zwierzę zabijano zaś i obdzierano ze skóry na miejscu, na życzenie kupującego. Musiał to być naprawde niemiły dla oka spektakl. Co dla mnie osobiście jest bardzo ciekawe, bo znam ten zwyczaj od moich dziadków, na Malcie kiedyś przed pokrojeniem bochenka chleba,robiono na nim znak krzyża nożem i całowano go.
Miało to zwiazek z wielkim szacunkiem do chleba jako codziennego pokarmu oraz z porównaniem chleba do ciała Chrystusa, jakie miało miejsce podczas ostatniej wieczerzy oraz mszy świętej w kościele katolickim. Kolejną ciekawostką jest tzw. KENUR.
Ponieważ na Malcie praktycznie od XVII wieku, czyli wielkiej wycinki lasów porastajacych wyspę, ciągle brakowało drewna na opał, a nikt jeszcze o kuchenkach gazowych i elektrycznych nie myślał, należało znaleźć sposób na oszczędne gotowanie.
Tak narodziło się slow cooking, czyli powolne gotowanie, polegające na umieszczeniu jedzenia w garnku fajansowym na kamieniu kenur. Pod naczyniem rozpalano ogień. Kenur wymagał siagłego wachlowania oraz opieki, aby żar nie wygasł. Udało mi sie znaleźć mały obrazek tego kamienia, abyście mogli sobie lepiej wyobrazić tą metodę gotowania. Oprócz wspominaych wyżej ciekawostek, pragę odesłać wszytkich zainteresowanych do jednego z pierwszych postów na tym blogu, traktującego o stroju ludowym Maltanek/Faldetta., który obecnie cąłkowicie zanikł i z tego, co wiem nie jest nawet noszony przy jakichś specjalnych okazjach, ale co do tego nie mam pewności.





 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz