poniedziałek, 6 czerwca 2016

Grandmaster's Palace and it's ghost /Pałac Wielkiego Mistrza i jego duch





The ghost from Grandmaster's Palace
Built in the 16th century as the palace of Grand Master of the Order of St. John, the palace still proudly stands in the heart of capitol city.  Some parts are even open to public; another part is Office of the President of Malta and some representative halls and apartments. There is also a garden in the palace interior, what is typical for all palaces as well as convents in Malta. The palace itself is really worth visiting, so once you are in Valletta; take your time to have a look of this superb residence.


The most interesting place in the palace was for me the Armory; one of the largest collections of its kind in the world, though reduced to a fraction of its former size by the depredations of the French.


Another interesting, or maybe better to say, the most interesting story for me, is the one about the ghost of the palace. Let’s go back to the times of British rule over Malta, when the Grand Master Palace was one of the three residences of the British Governor. At that time an English woman lived in the residence , called Mrs Attard. One night she woke up, hearing strange sounds of cats and dogs fighting just next to her. She stand up, took hers candle and went through the palace. This night she discovered just nothing. Another evening, when some men were working in the palace garden, she was having a drink sitting near the opened window. Suddenly a big, fat cat appeared on the window bench. He looked at her, with his big, green eyes, as if he want to tell her, the residence belongs him! Then, he jumped from the window on the yard but nobody, except of Mrs Attard, saw him.


Until today nobody know who is this mysterious cat and what does he want. He has not been seen or heard since many years, but he may always come back to the palace.


 Duch Pałacu Wielkiego Mistrza
Zbudowany w XVI wieku Pałac Wielkiego Mistrza można podziwiać do dziś w samym sercu maltańskiej stolicy. Wiele pomieszczeń jest otwartych dla turystów. Pałac to także oficjalne biuro prezydenta Malty, gdzie znajduje się również wiele reprezentacyjnych sal oraz apartamentów. Za murami Pałacu znajduje się także ogród, co stanowi cechę charakterystyczną dla budowli tego typu na Malcie.  Pałace, rezydencje, klasztory, a nawet zwykłe domy mieszkalne, wszystkie maja mniejsze, lub większe ogrody, gdzie można rozkoszować się fontanną i zielenią górującą nad wszechobecnym wapieniem.


Dla mnie osobiście najciekawszym miejscem była zbrojownia Pałacu z jedną z największych tego typu kolekcji na świecie, uszczuplona jednak znacznie w czasie francuskiego panowania na Malcie.
Inna interesująca, lub wyrażają się bardziej precyzyjnie, dla mnie najbardziej interesująca, historia wiążąca się z Pałacem to jego duch. Przenieśmy się do czasów panowania brytyjskiego na Malcie kiedy w Pałacu rezydowała pewna Angielka, pani Attard. Którejś nocy kobieta została nagle wyrwana ze snu, słysząc dziwne dźwięki, jakby odgłosy walczących ze sobą kotów i psów. Zdenerwowana zapaliła świecę i poszła na obchód rezydencji. Zastanawiała się jak zwierzęta dostały się do pałacu mimo zamkniętej bramy. Tamtej nocy nic nie znalazła.
 
Innym razem pani Attard siedziała właśnie popołudniową porą niedaleko otwartego okna i sączyła drinka, kiedy nagle na parapet wskoczył olbrzymi, gruby kot. Spojrzał on przenikliwie na rezydentkę swoimi wielkimi, zielonymi oczami, które zdawały się mówić, że Pałac jest jego wyłączną własnością. Kiedy pani Attard wstała kot zeskoczył z parapetu w dół, prosto do ogrodu, gdzie pracowali ludzie. Nikt z nich jednak, nie widział żadnego kota.
 Nikt nie wie do dziś, kim albo czym jest ów kot, ani czego pragnie. Domysły karzą nam wierzyć, że uważa rezydencję za swój dom. Od tamtego czasu duch nie był także widziany w Pałacu, ale kto wie, kiedy powróci, aby upomnieć się o swoją domniemaną własność.


 

2 komentarze:

  1. Brr, nie lubię takich historii. Aż mnie ciarki przeszły. Wiele moich znajomych uwielbia nocować w zabytkowych, nawiedzonych zamkach i pałacach – ja wolę trzymać się od nich z daleka :) Tak na wszelki wypadek ;)

    Szkoda, że nie wrzuciłaś zdjęć tych ogrodów. Bardzo jestem ciekawa, co tam jest oprócz trawy i fontann :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety akurat zawsze jak byłam , to remontowali, dlatego nie robiłam zdjęć, bo wyszłyby tylko rusztowania i panowie robotnicy. Jak skończą remont, to nadrobię przy okazji. A są tam głównie drzewa pomarańczowe i hibiskusy.

    OdpowiedzUsuń