środa, 19 kwietnia 2017

The Red Sandy Beach (Gozo) / Plaża Czerwonego Piasku (Gozo)


The Red Sandy Beach (Gozo)

It is the one of most popular beaches in Malta (as country), located in the north part of Gozo. You can get there taking a bus from Victoria Bus Station. It can be very crowded in summer, as this is the meeting point of the locals and tourist. I like it at the evening, when the most people went home and the sun is bathing in the sea.

The sand on this beach is really red (golden-reddish sand), so the name perfectly matches with the place (Maltese name is Ramla il-Ħamra). You can find there a beach restaurant, a bar, ice-cream seller and farmers selling grocery. The restaurant is serving not only food and drinks, but also selling toys or newspapers.

 
Once I was there together with my Mum we had a nice chat with the female owner of the business by drinking coffee. She was admiring my engagement ring and, she told me a story how she met her husband and I told her how I met mine. This kind of stories connect people!
On the beach is a small chapel, another proof for devoutness of Maltese and Gozitan people. You are never alone, you are always under protection of God, in every place, even on the beach.
On the small mountain over the beach, you can find a famous Calypso Cave about which I wrote in one of the post, describing new TOP 120 of Malta & Gozo. Bad news is: the cave is closed for tourists, so you can only take a look of it from above. Near the steps to the Cave is a small shop owned by old woman, who is making ORIGINAL Maltese jumpers and other nice things. The prices are very, very good and I bought there already twice and I am really satisfied with good quality and uniqueness of this products! So if you are thinking, you can buy ‘the same jumper’ somewhere else for better price…please do not buy anything, anywhere. Because there is ALWAYS someone, WHO has price lower up to 1 EUR! Bargain! Sale!!! J
Anyway a visit on Ramla Bay and the Red Sandy Beach is a MUST, even if it’s not any secret place, but well-known tourist attraction.
 
 
Plaża Czerwonego Piasku (Gozo)
Miejsce, które chciałabym dziś krótko opisać to nie tajemnicza, nieznazna przez masy atrakcja, wręcz przeciwnie, to tutaj w sezonie spotykają się tłumy turystów i tłumy spragnionych morza Maltańczyków. Mimo to każdy, kto spędza urlop na Gozo powinien je choćby raz odwiedzić. Mowa tutaj o Ramla il-Ħamra , czyli Plaży Czerwonego Piasku, jak brzmi jej nazwa w wolnym tłumaczeniu. Nazwa opisuje w tym przypadku rzeczywistość, ponieważ kolor piasku jest rzeczywiście rudawy, co widać na zdjęciach. Jeśli więc komuś marzy się znana z piosenki złota plaża, to tutaj definitywnie jej nie znajdzie. Warto jednak odwiedzić to miejsce dla jego nietypowego uroku, który tworzy między innymi usytułowana na samym środku plaży kapliczka. Dla mnie stanowi ona kolejny dowód, że Maltańczycy lubią powierzać się opiece Boga, nieważne w domu, w pracy, czy w czasie opalania i kąpieli w morzu. Moją ulubiona porą na tej plaży jest zdecydowanie wieczór, kiedy słońce kryjąc się za horyzontem, zanurza się w morzu.
 
Obok plaży znajduje się otwarta w sezonie retauracyjka polowa, bar oraz budka z lodami. W restauracyjce można kupić również róznego rodzaju zabawki ora zgazety, papierosy itp. Często można tutaj także spotkać rolników, sprzedajacych swoje plony z samochodów, ceny są czesto konkurencyjne, a towar świeży. Kiedy pewnego razu piłam tam z Mamą kawę, zagadnęła mnie właścicielka lokalu. Podziwiała mój pierścionek zaręcznyowy i przy okazji opowiedziała mi, jak spotkała swojego męża, a ja jej krótko , jak poznałam swojego. Tego typu historie naprawdę łączą ludzi!
 
Warto także wdrapać się na wzieniesie ponad plażą, dzięki niemu mamy bowiem nie tylko wspaniały widok na okolicę, ale i możemy przy okazji zajrzeć do słynnej Jaskini Kalipso, o której szerzej pisałam przy okazji 10 TOP miejsc na Malcie i Gozo. Niestety, jeśli marzy wam się wizyta w podziemnych labiryncie słynnej uwodzicielki, będzie rozczarowani, ponieważ pieczara jest zamknieta dla turystów. Można tylko zerknąć lekko do jej wnętrza przez niewielką szparę w skale. Podobno ten kompleks jaskiń ciągnie się podziemią az do samego morza! Chciałabym to kiedyś sprawdzić na własnej skórze. Obok schodów, prowadzących do jaskini, jest mały sklepik, prowadzony przez starsza panią. Można tutaj kupić pocztówki, 101 pamiątek z Malty oraz wykonane przez nią ręcznie, piekne, unikalne swetry! Obkupiłam się tam już dwukrotnie i ceny są naprawde konkurencyjne. Jeśli Wam się wydaje, że gdzies znajdziecie taniej, to lepiej nigdzie nic nie kupujcie, bo przecież GDZIEŚ jest napewno KTOŚ, kto ma o 1 EUR taniej!!!!Okazja!!J
 
 
Do plaży regularnie kursują autobusy z Victorii, warto także popatrzyć w miejscu zamieszkania, czy nie jedzie stamtąd bezpośredni autobus do tego malowniczego, otoczonego wzniesieniami, miejsca. Polecam wszytkim nawet krótką wizytę na tej niecodziennej plaży.
 
 

poniedziałek, 13 marca 2017

Lost places-villa in Sliema /Zapomniane miejsca-willa w Sliemie





Lost places-villa in Sliema

Times of Malta is informing today about an invasion of rats, some as large as cats or small dogs in Sliema due to demolition of a villa in the city centre, if I can call it so. This object is located near the promenade and shopping centre, as well as many hotels and restaurant. Already two years ago it was dedicated to be demolish, what shocked me, as the building is very beautiful villa, I suppose from the end of XIX th century or beginning of XX th century. Unfortunately, it was already closed at that time, so I could not take any good pictures of that, have only few photos were taken from the street. I have not founded any detailed information about this building, but knowing the history of Sliema – once a very popular location for summer villas of rich people of Malta- this object would fit to this category. This is really a pity, that it will be vanished from the map of Sliema, but this is not the first and not the last one.

The temporal problems with big, fat rats is not only connected to the topic of leaving the villa during all these years to decay –it means giving rats a new home there- but also with lastly described littering problem of Malta. As the newspaper is writing, because the locators are leaving their litter outside and it is not being cleaned up immediately, but after some, longer time, the rats had enough to feed!

Now the neighbourhood is terrified about the rat invasion, to be honest, I’m glad not being there right now, as I really do not need to have this awful fear of this disgusting animals!



Zapomniane miejsca-willa w Sliemie
 
 
Dzisiejszy numer Times of Malta donosi o inwazji szczurów wielkości kotów lub małych psów w centrum Sliemy. Chodzi i miejsce niedaleko promenady, naprzeciwko wielu sklepów, oddalone kilka kroków od licznych hoteli i jedną ulicę od promu do Valletty. Miałam przyjemność mieszkać kiedyś dokładnie w tej okolicy przez dłuższy czas. Już dwa lata temu w oczy rzuciła mi się tabliczka, głosząca że zabytkowa willa stojąca w tym miejscu, ma być wyburzona. Nie zaprzeczę, że ten fakt nie tylko mnie zmartwił, ale i zezłościł, ponieważ ten piekny budynek, naprawdę nie zasłużył na taki los. Pewnie postawią na jego miejsce kolejny sklep z nikomu niepotrzebnymi, tandentymi ubraniami lub jakiś fast food. Nie znalazłam niestety wiele o tym budynku, ale znając historię Sliemy, przypuszczam, że owa willa to pozostałość po modzie na budowanie domów letnich, właśnie tutaj na wybrzeżu przez bogatych Maltańczyków ze stolicy. Niestety, już przed dwoma laty, nie dało się wejść na posesję i tym samym obfotografować jej piękna architektonicznego. Udało mi się tylko zrobić kilka zdjeć zza siatki, z ulicy, które tutaj prezentuję.
Wracając do inwazji wielkich, tłustych szczurów, ma ona związek nie tylko z faktem, że obiekt został skazany na zagładę i opuszczony przez dziesięciolecia, ale także z niedawno opisywanym problemem ze śmieciami na Malcie. W gazecie napisano, że stojące na zewnątrz odpady, niewywożone czasem przez dłuższy czas, to przecież zaproszenie dla gryzoni. Mogły się nażreć do syta, hojnie wyrzucanymi przez mieszkańców resztkami! Będąc szczerą, cieszę się że nie ma mnie teraz w Sliemie i nie muszę  doświadczać tej okropnej inwazji na własnej skórze.